Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2021

SZKOŁY PODSTAWOWE

         No i się zaczęło.. Poranne wstawanie, nauka, liczenie, czytanie, pisanie,  prace domowe.. Z tej całej wyliczanki nienawidziłam czytać.. No, ale jak ,,moja mamusia" zaczęła brać się za moje czytanie... Zaczęła mnie z tego sprawdzać, poprawiać, czasami zdarzało się, że podnosiła głos.. Oj to szybko nauczyłam się czytać.. Ba nawet powoli zaczynałam ,,zakochiwać" się w czytaniu wszelakich książek dla uczniów Szkół Podstawowych..          Moją ,,przygodę" z nauką rozpoczęłam w Szkole Podstawowej nr 8 w Jeleniej Górze.. Moimi wychowawcami były Pani Lidia i Pani Asia.. Jedna sympatyczna, druga naburmuszona jakby wracała po przegranej z walki bokserskiej.. Pamiętam je  troszkę jak przez mgłę, ponieważ po pierwszej klasie zostałam przeniesiona gdzie indziej. Ogółem klasę wspominam ani dobrze, ani źle ponieważ bardzo krótki czas z nimi  spędziłam.. Pamiętam przeogromny strach związany z rozpoczęciem roku szkolnego.. Było do...

PRZEDSZKOLE

             Na samym początku uczęszczałam do klasy zerowej przy ulicy Wolności w  Jeleniej Górze. Mimo, że budynek był trochę obskurny i nadawał się do remontu bardzo  lubiłam tam przebywać. Koleżanek i kolegów już niestety nie pamiętam, ale za to bardzo  dobrze wspominam czas tam spędzony. Salę tam pamiętam jak przez mgłę. Panie  wychowawczynie tym bardziej.. W tej zerówce ogółem spędziłam bardzo krótki czas, bo  coś około sześciu miesięcy, albo krócej.. Tego niestety już nie pamiętam. Po tym czasie  praktycznie od razu zostałam przeniesiona do Przedszkola im. Kubusia Puchatka w  Jeleniej Górze. Ja nie chciałam odchodzić z pierwszego przedszkola, ponieważ byłam  dzieckiem, które szybko się przyzwyczajało do ,,starych kątów" i nie za bardzo lubiło zmian i tzw ,,przeprowadzek".. Powód dla którego zapadła taka, a nie inna decyzja  był dla mnie nieoczywisty, ale za to dla ,,mojej mamusi" stwierdzenie ,,Bo ja ...

BEZTROSKIE DZIECIÑSTWO..

                               I stało się.. Przyszłam na świat i pytanie, które mnie po części nurtuje ,,Czy ja  prosiłam się na ten piękny Świat? Czy takie miało być moje przeznaczenie, które odbiło  się w późniejszym czasie w mojej psychice? A może to był ,,plan Boga", który miał mi  w  późniejszym okresie mojego dojrzewania wynagrodzić te ,,wszystkie" krzywdy.. O tym miałam się przekonać dopiero w późniejszych latach mojego życia.. Jak każde dziecko miałam obydwoje ,,kochających" rodziców. Mieszkałam w domu z  30-arowym sadem, dwa kochające psy biegające po ogrodzie.. Było na prawdę cudownie. Wydawało mi się, że mam wszystko czego niejedno dziecko może mi zazdrościć w tym  dużego jednorodzinnego domu z bardzo dużym ogrodem.. Nie musiałam ubierać się w super ekstra wyjściowe ubrania, aby wyjść do ,,swojego" sadu tylko miałam tzw  ,,szczęście" wyjść na dwór w zw...