W tym temacie będę opisywać dwa indywidualne spotkania z pracownikami Ośrodka. Pierwsze takie
spotkanie miało na celu omówienie drzewa genealogicznego rodziny.. To co to jest drzewo
genealogiczne to wyjaśniać nie będę, ale będę pisać co pary w tym drzewie musiały uiszczać..
Na początku panie szkolące bardzo wyraźnie i głośno podkreślały, że rodzina biologiczna dziecka
musi znaleźć się tam, bo to ,,część historii tego dziecka" .. Narzucały swoje racje - sprzeciwu słuchać
nie chciały.. Oczywiście była anegdota że ,,dziecko będzie miało swoją nową historię", ale nie
powinno się zapominać o tych korzeniach z dawnego życia.. Było to dla mnie absurdalne i wręcz
niedorzeczne, no ale taki był program tego całego szkolenia.. My z racji tego, że podjęliśmy się tego
szkolenia w jednym konkretnym celu : dowiedzenia się jak to było po krótce z moją adopcją
musieliśmy grać w tym teatrzyku i opowiadać historie wyssane z palca.. Również musieliśmy
powymyślać jaką my to mamy ,,dobrą i kochającą rodzinkę" Opowiadając te bzdury to powiem szczerze
sama zaczynałam w to wierzyć, że tak jest.. Każda para musiała w konkretnym dniu przyjść na
omówienie tego całego drzewa, ale za nim do tego doszło trzeba było poopowiadać czym pozostali
członkowie się zajmują, gdzie pracują, kim oni dla nas są, jakie mają z nami relacje.. Najbardziej
wygrywało się jak pochodziło się z rodziny bardzo zamożnej, wtedy ośrodek przemykał oko na bardzo
wiele kwestii dotyczącej ,,poprawek".. Ja może podchodziłam ze spokojem, ale nerwy na te baby to
miałam, bo no prawdę powiedziawszy nie każdy chce opowiadać o swoim życiu przy innych osobach
których się nie zna i wiedziało się, że nie będzie się chciało z nimi kontaktu utrzymywać.. Po przyjściu
i oczywiście omówieniu statusu materialnego rodziny przechodziliśmy do tego nieszczęsnego
drzewa.. Było dogłębne sprawdzanie i zapisywanie w notesie najważniejszych kwestii.. Musieliśmy
zaznaczyć z kim mamy najlepsze relacje.. Ta para, która miała już dziecko ośrodek dopytywał
jeszcze bardziej dogłębnie jak dziecko by zareagowało na pojawienie się nowego członka rodziny, z
kim dziecko najbardziej lubi spędzać czas.. Trzeba na samym początku brać pod uwagę wszystkie
,,zachcianki" dziecka, czyli jakby sobie zażyczyło kolor pokoju w kolorze bzu - taki kolor musi się
pojawić u dziecka.. Ośrodek potrafi przy dziecku upokarzać rodziców.. Narzucać im ich błędy
wychowawcze i stwierdzać w czym powinni się kierować wychowując kolejne dziecko.. Jest
prowadzona kartoteka danej pary i omawianie tego właśnie na tych indywidualnych spotkaniach..
Wracając do drzewa to musieliśmy tam cały czas wymyślać przeróżne historyjki o tej naszej
,,kochanej rodzince".. Jest to potrzebne do końcowej oceny ośrodka, przy tym no nie da rady tak na
prawdę poznać danej pary w przeciągu tych 10 spotkań - także jak ktoś jest bardzo zdeterminowany
jest w stanie okłamać nawet taką instytucję.. My opowiadając, że mamy kochających rodziców na
których możemy liczyć w każdej sytuacji, że mam ,,kochającego brata" starałam się w to wszystko
wierzyć chociaż tak przez chwilę nawet podczas tego szkolenia.. Wymyślając imiona i co
najważniejsze wersję w co ośrodek miał uwierzyć i przyjąć do wiadomości wiedzieliśmy że to się uda
i wyjdziemy z tego zwycięsko.. Czy będziemy się z tego śmiać za kilka, kilkanaście lat? Myślę, że nie,
ale oboje będziemy pewni jednego, że było warto się tego podjąć, aby dowiedzieć się częściowej
prawdy.. Drugie spotkanie wiązało się z napisaniem bajki dziecku o jego adopcji, uiszczenie w tej bajce
rodziców biologicznych ( jakby był brak informacji o rodzicach cała bajka do poprawy ) Dla nas było to
śmieszne, absurdalne... Uważamy, że dzieci które są oddawane do adopcji one mają tą stratę w sobie i
nie należy jeszcze bardziej ich w tej traumie podtrzymywać, bo nie jestem za tym, aby opowiadać
szczególnie w takiej bajce o takich ,,delikatnych sprawach" należy to zrobić z głową, własnymi
słowami, a nie na łamach jakiegoś papieru, który tak na prawdę nic dziecku nie powie.. Jest to błędne
koło, które będzie zataczać jeszcze więcej kłamstw i niedopowiedzianych słów.. Dziecko wyczuje
kłamstwo na kilometr, więc po co jeszcze bardziej go wciągać w tą lawinę, a ośrodkom adopcyjnym
właśnie o to chodzi, aby rodziny dzwoniły do nich z zapytaniem ,,Co my mamy zrobić? Chyba
przegapiliśmy 5 lat z powiedzeniem Uli, że jest adoptowana" Ośrodki na tym bazują co więcej -
wykorzystują sytuację par zwlekających z powiedzeniem prawdy.. O tym jak mają to zrobić będzie to
zależeć tylko i wyłącznie od nich nie należy rodzin poganiać, bo wtedy będzie odwrotny skutek - sami
zaczną mieć wątpliwości.. Nie należy również sugerować się tym co ,,naucza" ośrodek, bo to nie oni
będą wychowywać dziecko - tylko para, która się na taki krok zdecydowała.. Wiele jest przypadków,
gdzie dziecko dowiaduje się prawdy po ukończeniu 18 roku życia, ale wtedy dowiaduje się, ale z
walizkami przed drzwiami i z papierami adopcyjnymi.. Gdzie wtedy będzie/był ośrodek adopcyjny i
osoby, które szkoliły? Albo sobie dorabiają zostając i nauczając opowiadając te same, bądź podobne
farmazony osobom ( tzw ofiarom ), które pokładają w nich ostatnią nadzieję, a nie idą własnym tokiem
myślenia, bądź są na emeryturze popijając drinki z palemką i rozmyślać ile tych ,,baranów i osłów"
udało się urobić w adopcję.. W dzisiejszych czasach spotkać dobrego pedagoga i psychologa, który
z należytą wierzytelnością poprowadzi takie szkolenie to jest jak szukanie igły w stogu siana.. Są
przypadki, że można spotkać taką osobę, która bardzo precyzyjnie to wszystko poprowadzi, ale jest to
znikome.. Ośrodki również będą oczekiwać, że ,,będzie się im wdzięcznym za to że jest się
upragnionymi rodzicami" nie mówią o tym wprost, ale mimiki twarzy osób prowadzących powiedzą
dosłownie wszystko.. Najbardziej zauważyć to można właśnie na takich indywidualnych spotkaniach,
gdzie jest osoba szkoląca i para starająca się o adopcję.. Według mnie to całe szkolenie powinno
być indywidualne, ale oczywiście zdania mogą być podzielone, bo inni wolą indywidualnie, a drudzy w
grupie.. Powracając do bajki to nie powinno się mieszać dawnego życia dziecka do teraźniejszego tylko
otwarta rozmowa, bo to drzewo ma być ,,początkiem nowej lepszej drogi" a nie ,,powrotem do
przeszłości.."
Komentarze
Prześlij komentarz