Przejdź do głównej zawartości

,,RÓZIA CICHO''.. CAŁA PRAWDA O RODZINIE ZASTĘPCZEJ..

Któż to ten rodzic zastępczy? Nasuwa się pytanie, gdyż to też jest temat tabu, który pomija bardzo

wiele szczegółowych informacji Ośrodek.. Tutaj zamierzam opowiedzieć, wyjaśnić kim jest

taka rodzina, czym się zajmuje, jak przebiega proces wychowania dziecka właśnie w takiej rodzinie,

jak dziecko odnajduje się w rodzinie zastępczej, oraz co się z dzieckiem dzieje jak trafi do rodziny 

adopcyjnej.. Rodzic zastępczy jest to opiekun, który przyjmuje dzieci/dziecko w nagłych sytuacjach

do czasu unormowania się sytuacji prawnej dziecka.. Pełni również funkcję opiekuńczą nad dziećmi, 

które nie mogą być wychowywane przez rodziców biologicznych.. Kiedy dochodzi do styczności, czyli

przekazaniu dziecka rodzinie adopcyjnej, wówczas rodzinie ( czyli rodzinie faktycznej ) przysługują 

wszystkie świadczenia rodzinne ( 800+, becikowe, rodzinne.. ) o tym ośrodek mówi, ale już po 

faktycznej rozprawie.. Tymczasem prawda jest inna - rodzina może się starać o te świadczenia już

podczas styczności dziecka w ich domu.. Rodziny zastępcze zgłaszają dziecko dopiero po tej 

faktycznej rozprawie, bo chcą jak najdłużej mieć ten ,,nielegalny" dochód na dziecko i tutaj nasuwa się 

pytanie ,,Czy rodzina zastępcza może tak zrobić?'' Rodzina zastępcza pobiera świadczenia od dnia jak 

dane dziecko do nich trafiło do dnia jak przekazali dziecko rodzinie adopcyjnej i przeważnie rodzina

zastępcza informuje ZUS, MOPS dopiero po rozprawie faktycznej.. Tutaj podkreślę - NIE KAŻDA 

rodzina zastępcza tak postępuje, ale należy tego pilnować.. Kolejnym punktem tej całej procedury jest 

pomyłka wyroku sądu o styczność dziecka w nowym domu.. Otóż jak się zdarzy, że na wyroku jest błąd

danych dziecka czyli dzień, miesiąc i rok urodzenia, a jest prawdziwe imię i nazwisko dziecka w tym 

opiekunów faktycznych może się zdarzyć, lecz nie musi, że rodzina zastępcza nie przekaże dziecka 

rodzinie, bo jest błąd i oni nie mogą i żadne prośby, że się dowiezie dokument poprawiony, że będzie 

się w stałym kontakcie z rodziną zastępczą, że tu nie ma żadnej fałszywej ingerencji.. Rodzina 

zastępcza może wtedy skontaktować się z PCPRem ( Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie ), bo 

każda rodzina zastępcza ma tzw ,,opiekuna", który sprawdza i może nawet decydować o pewnych

sprawach.. Jest to krzywdzące, bo jak rodzic zastępczy utrudnia ten kontakt ( to może być utrudnienie 

nawet jak rodzina adopcyjna chce wziąć dziecko na tzw ,,urlopowanie" ).. Urlopowanie jest możliwe i

powinno być wskazane, bo dane dziecko musi się do tych nowych rodziców przyzwyczaić, oswoić się z

ich obecnością, no ale jak rodzic zastępczy to utrudnia to ta procedura nie jest łatwa i przyjemna i 

może spowodować niepotrzebny konflikt, ale ze strony rodziny zastępczej.. Ośrodek Adopcyjny 

zawsze, albo przeważnie będzie stał za rodziną zastępczą i zawsze będzie ich wychwalał pod 

niebiosa.. Może dojść do niepotrzebnego telefonu od ośrodka do rodziny adopcyjnej, że ,,rodzic 

zastępczy ma co do rodziny adopcyjnej ostre wątpliwości " oni będą się tłumaczyć, że oni są z tego 

rozliczani i muszą zgłaszać takie sprawy.. A ja powiem ,,GÓWNO PRAWDA" rodzina zastępcza lubi

bardzo sprawdzać, lubi dokazywać i chce by wszystko było robione ,,pod ich dyktando".. Tylko czy 

rodzina zastępcza zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później może u 10 rodziny im się uda takie 

sprawdzanie i dokazywanie, ale już u tej 11 rodziny kwiczeć będą i nie piszę tego złośliwie, ale dlatego, 

że przez taki wyczyn też można oberwać i stracić dosłownie wszystko - łącznie z prawem do 

opieki nad dziećmi.. Przyznaję nie każda rodzina powinna nosić miano ,,rodziny zastępczej".. Jedna 

rodzina zastępcza pochodząca z Lubawki lubi właśnie takie sprawdzanie, oraz co najważniejsze w tej 

rodzinie występuje znęcanie psychiczne i fizyczne nad rodziną i nad podopiecznymi jedną 

dziewczynką i dwójką chłopców.. Jest bicie, a PCPR dziwnym trafem z Kamiennej Góry umywa rączki i 

nie jest w stanie dokładnie sprawdzić ,,pana domu" i jego podbojów wzglęm żony, trójki dzieci ( wiek 4, 

5 lat i prawie roczne dziecko ). Żeby wogóle przejść to szkolenie musieliśmy odbywać spotkania 

właśnie u rodziny zastępczej.. Nam dano Lubawkę - musieliśmy tam jeździć i co nieco 

poobserwowaliśmy.. Każda rodzina która odbywa, lub będzie odbywać odwiedziny u dziecka właśnie u 

takiej rodziny zastępczej powinna mieć oczy i uszy szeroko otwarte, nie bać się zadawania pytań nawet

tych trudnych, które mogą być nieprzychylne dla rodzin zastępczych.. Bardzo uważnie obserwować jak 

rodzina podchodzi do swoich podopiecznych. No ta rodzina z Lubawki truła dzieci lekami tzw 

,,misiowe syropki" podawała na całkowicie zdrowych dzieciach, podawali im leki uspokajające, 

krzyczeli na nich, ale podczas ,,wyzyt swoich opiekunów" zawsze byli słodcy i milutcy.. Utrudniali 

kontakt z biologicznym rodzicem dzieci ( to jest akurat rodzeństwo )..  Co jeszcze było dla nas 

niepokojące - krzyczeli na starszą, schorowaną babcię ( mama pana domu ) Panią 

Różę.. Takim ludziom powinno się zabierać prawa do opieki nad dziećmi, nie powinni również 

opiekować się starszymi osobami, a jak dziecko przebywa w krzykach to jest bunt i samo zaczyna 

krzyczeć na starsze osoby - kompletnie nieświadome tego co robią.. Oboje byliśmy przerażeni, bardzo 

nas denerwowali, ale musieliśmy odbyć to szkolenie, bo innego wyjścia nie było.. Musieliśmy być 

opanowani jak nawet krzyczeli budząc najmłodsze z dzieci, jak zaczepiali je podczas karmienia.. 

Opiekunowie nic sobie z tego nie robili na wszystko im pozwalali.. Totalnie nie wychowane dzieciaki, 

którym brakowało podstawowych zasad wychowania.. Przy gościach nie potrafili się zachować, ciągle 

krzyczeli ( nawet na babcię ), nie potrafili uszanować nawet jak ktoś pił kawę czy herbatę - właziły im 

na kolanach, nie dając dojść do głosu.. To nie jest ich wina tak na prawdę, bo oni mają i 

widzą pierwowzór zachowania osób, które ich wychowują, a takim pierwowzorem jest właśnie ta 

rodzina z Lubawki.. Każda rodzina zastępcza będzie do czasu przekazania konkretnej rodzinie dziecka  

pierwowzorem zachowania, takie dziecko będzie naśladowało zachowania opiekunów ( rodzic 

zastępczy może być albo opiekunem prawnym, albo opiekunem faktycznym ).. Do czasu tej styczności 

to oni odpowiadają za odpowiednie wychowanie danego dziecka przekazując im wartości moralne, 

etyczne i poszanowanie do drugiego człowieka.. Bo jeżeli rodzic zastępczy zawali w tych punktach nie 

powinien posiadać tej funkcji - powinien całkowiecie zrzec się tego prawa, bo może być bezpośrednim 

zagrożeniem dla małego człowieka.. Takie rodziny powinny być bardziej sprawdzane, a nie rodziny 

adopcyjne, które bojąc się opinii Rodziny Zastępczej w sądzie i słysząc o jakichś wątpliwościach, która 

ta rodzina ma.. Pierwszą rozmową o takich wątpliwościach powinna odbyć z rodziną adopcyjną, a nie 

z ośrodkiem, bo jeżeli rodzina czy 10, czy 15, a może 30 wkurzy się to może takiej rodzinie uprzykszyć 

życie i wywalczyć swoje racje nawet u samego Ministra Rodziny i Polityki Społecznej, ale to wtedy 

może nawet oberwać sam Ośrodek Adopcyjny łącznie z samym Dyrektorem, że nie dopilnował i nie 

nauczył swoich pracowników, że powinni przede wszystkim słuchać rodzin adopcyjnych i brać ich 

zastrzeżenia pod uwagę.. Także nie należy się bać i obserwować rodzinę zastępczą ( bo to tak na 

prawdę działa w dwie strony - taka obserwacja ) 

Najbardziej było nam szkoda tych małych dzieci, bo to mur beton jak trafią do rodziny to będzie bunt, 

płacz - rodzice adopcyjni będą musieli uzbroić się w szczególną cierpliwość, aby doprowadzić te 

dzieciaki do normalności i przyzwoitości.. Najlepszą opcją dla Marceliny i Bartka będzie odebranie ich 

spod pieczy rodziny z Lubawki i przekazanie ich do innej rodziny, ale to w innym województwie, żeby ta 

rodzina ich nie znalazła, bo to oni są dla nich, a w szczególności byli największym zagrożeniem dla 

innych dzieci, które mieli pod opieką.. A mieli ich trochę.. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DRZEWO I BAJKA..

W tym temacie będę opisywać dwa indywidualne spotkania z pracownikami Ośrodka. Pierwsze takie spotkanie miało na celu omówienie drzewa genealogicznego rodziny.. To co to jest drzewo  genealogiczne to wyjaśniać nie będę, ale będę pisać co pary w tym drzewie musiały uiszczać..  Na początku panie szkolące bardzo wyraźnie i głośno podkreślały, że rodzina biologiczna dziecka musi znaleźć się tam, bo to ,,część historii tego dziecka" .. Narzucały swoje racje - sprzeciwu słuchać  nie chciały.. Oczywiście była anegdota że ,,dziecko będzie miało swoją nową historię", ale nie powinno się zapominać o tych korzeniach z dawnego życia.. Było to dla mnie absurdalne i wręcz niedorzeczne, no ale taki był program tego całego szkolenia.. My z racji tego, że podjęliśmy się tego szkolenia w jednym konkretnym celu : dowiedzenia się jak to było po krótce z moją adopcją  musieliśmy grać w tym teatrzyku i opowiadać historie wyssane z palca.. Również musieliśmy  powymyślać jaką my to mam...

ZESPÓŁ FAS, FASD, CHOROBA SIEROCA, PRZEMOC..

Tutaj troszeczkę przeniosę się w tą ciemniejszą stronę adopcji, czyli mowa będzie o czynnikach   hamujących, lub zaburzających prawidłowy rozwój dziecka.. No jest to dosyć trudny temat, bo każdy  rodzic chciałby mieć zdrowe dziecko, niekiedy zdarzają się przypadki, kiedy ,,taki rodzic" ma  głęboko w czterech literach czy dzieciątko urodzi się zdrowe czy też chore.. Każde dziecko czy te  zdrowe jak i również te chore chce doświadczyć tej miłości mamy i taty, ale nie każdemu dziecku jest to pisane.. Przykre, ale prawdziwe ;( Kobieta będąc w ciąży nie jest w stanie odrzucić alkoholu, narkotyków, bądź papierosów, wtedy dochodzi do przeróżnych zmian w jej organiźmie.. Nigdy, ale  to naprawdę nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które mając gdzieś to ,,nowe życie" robią wszystko, żeby dziecko urodziło się np z chorobą alkoholową.. Pierwszym takim dosyć częstym zjawiskiem choroby płodu jest zespół FAS ( Alkoholowy zespół  płodowy ) Na szkoleniu była oczywiście ...