Przejdź do głównej zawartości

CIEMNIEJSZA STRONA RODZINY DUBIKÓW..




Ta rodzina była mi najbliższa, ale mimo wszystko była dla mnie obca.. Stefania i Jarosław Dubikowie doczekali się pięciu synów: Tadeusza, Józefa, Kazimierza, Jana i

Władysława.. Kazik zmarł bardzo młodo, bo w wieku 30 lat.. Z tego co obiło mi się o uszy to zmarł z powodu guza na wątrobie, ale dopiero po latach zaczęłam

przeistaczać fakty, że to przez alkohol.. W tej rodzinie alkohol na wszelkie rodzaje uroczystości i imprezy musiał być .. Nawet podczas mojego z Przemkiem

wesela musiał być alkohol mimo, iż kategorycznie powiedziałam, że nie chcę aby ten alkohol był obecny.. Pańcia z Paniczem pierwsze co powiedzieli jak się dowiedzieli,

o mojej decyzji, że alkoholu nie będzie: ,,No co ty opowiadasz? A co goście będą pili? Musi być alkohol.. " albo ,,Nie ma żadnej dyskusji my fundujemy to wesele, więc

wódka będzie.." Było mi przykro, ale co ja mogłam zrobić.. Skuliłam łeb i z pokorą chyba raczej tą ostatnią przystałam na alkohol na weselu, choć było mi to nie na rękę..

Teresa nie bardzo potrafiła odnaleźć się w tej rodzinie..Niby trzeba było przyjeżdżać do babci, bo jak zawsze mówiła Pańcia ,,Nie wiadomo ile jeszcze babcia pożyje, 

więc trzeba ją odwiedzać.." Ja tam wprost nienawidziłam jechać.. Na początku zbywałam te symptomy mojej niechęci, ale po latach zaczynało mi się to sklejać w 

całość.. Stefania jako babcia miała swoich faworytów: na początku był to Jarek z Martą, a później jak u Władka urodził się Szymon, a po kilku latach Jacek to już 

familia Władka nosiła wszystkie hołdy dla Jacusia i Szymusia.. Jacka nie lubiałam, a Szymona wprost nienawidziłam.. Obydwaj mieli wszystko full wypas..



Jak Łukasz tam przyjeżdżał często spędzał z nimi czas. Ja w towarzystwie osób dorosłych musiałam cieszyć się ich obecnością, bo ,,moi kuzyni" chociaż ciężko mi to

przez palce przechodzi nie lubieli ze mną przebywać, ze mną rozmawiać, a już zwłaszcza mówić do mnie ,,cześć.." Jeszcze lepsza sytuacja jak Monika córka Janka

wyszła za mąż i urodziła Oliwię to wtedy Oliwka się liczyła najbardziej.. Jacek z Szymonem zawsze jak przyjeżdżała do prababci Stefanii zabierali ją do siebie do pokoju

zajmowali się nią, dawali pograć przy komputerze, zabawom nie było końca..Tylko ja naiwna, głupia, nieprzyzwoicie ,,upośledzona" dziewczyna patrzyłam na to

wszystko i coraz bardziej nienawidziłam tej rodziny.. Do Oliwii nic nie miałam, bo nawet z nią nie rozmawiałam, także nic nie wiem o tej dziewczynie do teraz.. czy 

czuję teraz jakiś ból że tak ze mną postępowali? Być może jakby któryś czort z rodziny Dubik zaczął czytać te moje wypociny pomyślałby sobie na pewno tak:

,,Bo byłaś nic nie znaczącym dzieckiem z którym nie mieliśmy o czym rozmawiać, byłaś nudna i niepodważalnie głupia..Czy ty myślisz, że z taką nudziarą 

spędzalibyśmy czas wiedząc, że nawzajem nudzilibyśmy się naszym towarzystwem?" Stefanii i pozostałym członkom rodziny to nie przeszkadzało.. najbardziej szczere

były ich kłótnie a w szczególności jak te kłótnie miały podłoże finansowe.. 



Oczywiście Pani Teresa Geisheimer wzięła ślub z Panem Józefem Dubikiem nie z miłości

tylko z czystego wyrachowania.. Dubiki mieli kiedyś duże gospodarstwo i wręcz nienaganną postawę.. czyli przysłowiowo porządna rodzina z wysokimi perspektywami

na przyszłość.. Dziadek w polu, a babka w domu.. Jakie mieli poszanowanie do siebie nietrudno się domyśleć.. Brak rozmów, brak akceptacji jakiejkolwiek, rasizm,

a co za tym szło: brak zgody.. Pamiętam jak panicz mówił, że trzeba było ojcu pomóc w polu.. Ja starego Dubika pamiętam jak siedział przy stole z okularami na 

nosie czytając te swoje gazety.. Ze mną często nie rozmawiał.. Właściwie to traktował mnie oschle i paskudnie.. Nie lubiłam go bo ,,niektóre" wnuki wogle

go nie interesowały.. Panicz to po ojcu odziedziczył.. Obojętność, totalny brak zainteresowania, oschłość do drugiego człowieka.. Kiedyś ludzie mieli gospodarstwa ,

mieli rodziny i jakoś potrafili siebie szanować, ze sobą rozmawiać, potrafili się sobie zwierzać ze swoich problemów i trosk.. W rodzinie w której się wychowałam

zawsze musiało się mieć świadectwo z czerwonym paskiem, ale natomiast jak się tego paska nie miało musiało się siedzieć cicho, bo inaczej reflektory oczne

się pojawiały.. Pańcia można powiedzieć złapała byka za rogi mimo, że w jej sercu nigdy nie zagościła miłość, dobroć, oraz matczyność.. Wielokrotnie przyczyniała

się do przeróżnych afer.. Pierwszą poważną kłótnią z jej udziałem było to, że najmłodszy z braci wyrzucił całkiem dobre kwiaty z grobu jej ,,ukochanego" teścia na

kompostownik.. Afera na moich oczach.. Teresa z Władkiem się kłócili i na nic nie zważali nawet na to że małe dziecko ich słucha i ma łzy w oczach.. I to ma być 

rodzina?

Rodzina, która o grosza utopiłaby się w łyżeczce wody.. Wstyd i Hańba przez duże W i H.. Oczywiście najwięcej sensacji w tej rodzinie robiła pani Teresa Dubik, która

za nic miała, ma i będzie miała drugiego człowieka.. Najprawdziwszym przykładem takiego zachowania jest oczernianie i upokarzanie swojego własnego męża 

nazywając go skurwysynem, chujem i nic nie wartym gołodupcem..Później oczywiście oberwało się panicza matce, która też nie słysząc tego oczywiście z ust

swojej synowej została przez nią skandalicznie zbruzgana.. Te słowa które padły z jej ust były kierowane do panicza, który dzielnie znosił te obelgi upokarzające

jego własną matkę, ojca, oraz braci.. Darła się tak bardzo i znowu na moi oczach używając wulgaryzmów i obelg że ciężko było tego słuchać.. Bałam się do niej 

podchodzić..Szczęście w nieszczęściu że to nie był blok tylko dom jednorodzinny, bo jakby sąsiedzi by to wszystko słyszeli jakie ona ballady wypowiada w stosunku do 

męża, syna, oraz córki to Opieka Społeczna miałaby ,,chyba" proste pole do popisu..Ja się czasami tak musiałam maskować przed własnymi sąsiadami, że aż serce 

mnie bolało..Nikomu nie mogłam powiedzieć o swoim horrorze.. Ciągle zdołowana, ciągle podenerwowana, bez przerwy smutna.. Nie miałam osoby, która by mnie 

podniosła na duchu, wsparła dobrym słowem.. Dla wszystkich byłam porządną dziewczyną, która ma koło siebie kochających rodziców.. Jeszcze żaden rodzic ani 

agresją, aniprzemocą psychiczną i fizyczną nie sprawił, że takie dziecko będzie kochało takiego bezwzględnego rodzica, który swoją bezkompromisowością 

doprowadza do samobójstwa i nienawiści własnego dziecka.. 

  



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DRZEWO I BAJKA..

W tym temacie będę opisywać dwa indywidualne spotkania z pracownikami Ośrodka. Pierwsze takie spotkanie miało na celu omówienie drzewa genealogicznego rodziny.. To co to jest drzewo  genealogiczne to wyjaśniać nie będę, ale będę pisać co pary w tym drzewie musiały uiszczać..  Na początku panie szkolące bardzo wyraźnie i głośno podkreślały, że rodzina biologiczna dziecka musi znaleźć się tam, bo to ,,część historii tego dziecka" .. Narzucały swoje racje - sprzeciwu słuchać  nie chciały.. Oczywiście była anegdota że ,,dziecko będzie miało swoją nową historię", ale nie powinno się zapominać o tych korzeniach z dawnego życia.. Było to dla mnie absurdalne i wręcz niedorzeczne, no ale taki był program tego całego szkolenia.. My z racji tego, że podjęliśmy się tego szkolenia w jednym konkretnym celu : dowiedzenia się jak to było po krótce z moją adopcją  musieliśmy grać w tym teatrzyku i opowiadać historie wyssane z palca.. Również musieliśmy  powymyślać jaką my to mam...

,,RÓZIA CICHO''.. CAŁA PRAWDA O RODZINIE ZASTĘPCZEJ..

Któż to ten rodzic zastępczy? Nasuwa się pytanie, gdyż to też jest temat tabu, który pomija bardzo wiele szczegółowych informacji Ośrodek.. Tutaj zamierzam opowiedzieć, wyjaśnić kim jest taka rodzina, czym się zajmuje, jak przebiega proces wychowania dziecka właśnie w takiej rodzinie, jak dziecko odnajduje się w rodzinie zastępczej, oraz co się z dzieckiem dzieje jak trafi do rodziny  adopcyjnej.. Rodzic zastępczy jest to opiekun, który przyjmuje dzieci/dziecko w nagłych sytuacjach do czasu unormowania się sytuacji prawnej dziecka.. Pełni również funkcję opiekuńczą nad dziećmi,  które nie mogą być wychowywane przez rodziców biologicznych.. Kiedy dochodzi do styczności, czyli przekazaniu dziecka rodzinie adopcyjnej, wówczas rodzinie ( czyli rodzinie faktycznej ) przysługują  wszystkie świadczenia rodzinne ( 800+, becikowe, rodzinne.. ) o tym ośrodek mówi, ale już po  faktycznej rozprawie.. Tymczasem prawda jest inna - rodzina może się starać o te świadczenia już podcz...

ZESPÓŁ FAS, FASD, CHOROBA SIEROCA, PRZEMOC..

Tutaj troszeczkę przeniosę się w tą ciemniejszą stronę adopcji, czyli mowa będzie o czynnikach   hamujących, lub zaburzających prawidłowy rozwój dziecka.. No jest to dosyć trudny temat, bo każdy  rodzic chciałby mieć zdrowe dziecko, niekiedy zdarzają się przypadki, kiedy ,,taki rodzic" ma  głęboko w czterech literach czy dzieciątko urodzi się zdrowe czy też chore.. Każde dziecko czy te  zdrowe jak i również te chore chce doświadczyć tej miłości mamy i taty, ale nie każdemu dziecku jest to pisane.. Przykre, ale prawdziwe ;( Kobieta będąc w ciąży nie jest w stanie odrzucić alkoholu, narkotyków, bądź papierosów, wtedy dochodzi do przeróżnych zmian w jej organiźmie.. Nigdy, ale  to naprawdę nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które mając gdzieś to ,,nowe życie" robią wszystko, żeby dziecko urodziło się np z chorobą alkoholową.. Pierwszym takim dosyć częstym zjawiskiem choroby płodu jest zespół FAS ( Alkoholowy zespół  płodowy ) Na szkoleniu była oczywiście ...