Przejdź do głównej zawartości

DAWNA ZNAJOMOŚĆ, A MIŁOŚĆ NA CAŁE ŻYCIE PART III




Tutaj w tej części opiszę samego Przemka.. Na początku naszej ścieżki życia zaowocowały ,,Michałki" i moje chociaż już tego nie pamiętam podjadanie w czasie 

Mikołajek jak Przemek je rozdawał jak był przebrany za Świętego Mikołaja.. Przemek był bardzo oberznany w tamtych latach, ponieważ bardzo się interesował naukami

teologicznymi i miał już zaplanowany krok na swoje życie, a raczej to bym nazwała ,,złudnymi marzeniami nastolatka", które na szczęście się nie sprawdziły w jego 

dorosłym życiu.. Przemek miał zostać księdzem..Ba nawet miał wszelakie plany co do tego, aby osiągnąć ten swój wymarzony na pozór cel.. W wieku 10 lat miał

okazję uczestniczyć w Dniach Ciszy, które odbywały się w Legnicy.. Przez tydzień czasu miał się na własne oczy i uszy przekonać czy droga kapłaństwa jest dla niego

priorytetem w życiu i ,,drogą wolności".. Na koniec podstawówki jak każdy z nas miał powiedzieć do jakiego gimnazjum się wybiera i jaką ewentualnie drogę wybierze

Przemek bez zastanowienia mówił, że zostanie księdzem..


 Z podziwem patrzyłam na jego z pozoru oczywiście dziecięce marzenie, które okazało się snem.. Zbytnio 

nie wymienialiśmy się anegdotami ze swojego życia, bo Przemek swoje robił ja robiłam swoje.. Lubiałam go jako kolegę.. Gimnazjum rozdzieliło nas na pełne trzy lata..

Zero kontaktu, zero rozmów.. Ba ja nawet o nim przez ten czas ,,rozłąki" zdążyłam zapomnieć.. Nie wracałam do powtórki ,,szóstej klasy".. jako kolega Przemek był

raczej osobą bardzo skrytą w tamtych latach.. Nie dawał sygnałów do jakichś kłótni czy sensacji klasowych.. Był raczej osobą bardzo spokojną i opanowaną, która

miała swój własny świat, własnych znajomych.. Czy myślał wtedy o mnie? Mówi, że mnie ,,szukał w chmurach"




, ale ja tego niestety nie wiem.. Sytuacja się zmieniła

jak ujrzałam go na korytarzu w Zespole Szkół Ekonomiczno-Turystycznych..Nie od razu wpadł mi w oko.. Raczej sprawiał wrażenie żyjącego we własnym świecie..

W czym był dobry? Tak na prawdę to był dobry w bajerowaniu opowiadając o swoim ,,bajkowym" życiu.. Trudno mi było w to uwierzyć, ale jak zaczynałam z Przemkiem

tak powoli intensywnie wchodzić na inne tory znajomości to wtedy pojawiały się prawdziwe ,,tory" .. Byłam strasznie naiwną dziewczyną wierzącą w każdą bajeczkę

wypowiedzianą na głos.. Jak sobie przypomnę moją naiwność to sama z siebie się śmieję, ale wtedy to do śmiechu mi nie było.. Czy Przemek to wyczuwał? Raczej

powoli bardzo intensywnie się tego uczył nie ujawniając swoich umięjętności szpiegowskich w których ja sama w to przez dłuższy czas nie mogłam uwierzyć.. Czy

mnie wykorzystywał? Moją naiwność? Sprawiał wrażenie, że traktuję mnie poważnie nie raniąc moich uczuć.. Tak na prawdę to dopiero związek ze mną dał mu się we

znaki..




 Moja bezkompromisowość i totalna bezwzględność odbiła się na jego psychice i zachowaniu.. To co się z nim działo i to jak to wszystko przeżył odbiło się

mocno na jego zdrowiu psychicznym.. 



Ciało walczyło, a dusza prawie uchodziła na drugą stronę.. Nigdy nie podejrzewał, że będzie w takim stanie, że będzie walczył,

ale nie z własną żoną, tylko z demonem w ciele swojej żony.. Pewnie niektórzy jak będą to czytali to pewnie padnie stwierdzenie ,,Boże jakie ona brednie wypisuje..", albo

,,Iście nienormalna kobieta mająca swoje cudaczne fantazje do opowiadania bajek.." W tym wszystkim oboje wyszliśmy zwycięsko i w dalszym ciągu wychodzimy na 

prostą.. Siedziała we mnie prawdziwa nienawiść do całego świata i własnego męża.. Męża, który z miłości poświęcił wszystko.. 



Poświęcenie, swoją własną miłość,

oraz wytrwałość w walce z demonem.. Czy się pastwił? To nie było pastwienie się nade mną.. To był ratunek..Ratunek dla ukochanej żony.. Jego wiara, miłość

zdziaływały cuda, którymi ja wogle nie dawałam rady ogarnąć następnego dnia.. Każdy dzień to była walka Przemka o przetrwanie. Nic nie mówił, o nic się nie uskarżał,

był i cierpliwie czekał na poprawę.. Chociaż ciężko to nazwać ,,poprawą", która trwała lata..


Czasami było dla mnie niezrozumiałe dlaczego tak się dzieje.. Moją prawdziwą ostoją był Przemek, który poświęcając swoje życie na walkę o swoją 

,,wymarzoną" nie poświęcił swoich marzeń o lepszą przyszłość.. Stał na czatach w te lepsze jak i w te gorsze dni.. 



Zmęczenie, frustracja nie raz bunt jaki w nim siedział potęgował w jego organiźmie wariacje z którymi nie potrafił sobie poradzić.. Jedyną spokojną ostoją na całe to 

zamieszanie była wiara, która ani przez chwile nie opuszczała Przemka dając mu nadzieję na lepsze jutro.. Jak ze mną w tym ,,szale" wytrzymywał? Odpowiedź

jest może i banalna, a może trudna do zrozumienia.. Oprócz tego, że trzymało go uczucie do mnie to modlitwa do Boga..Modlitwa, która stała się lekiem na wszystko i co

pomagało


 Przemkowi uporać się i okiełznać swoją w szale działającą żonę, która w swoim umyśle, oraz głowie miała Teresę Dubik.. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DRZEWO I BAJKA..

W tym temacie będę opisywać dwa indywidualne spotkania z pracownikami Ośrodka. Pierwsze takie spotkanie miało na celu omówienie drzewa genealogicznego rodziny.. To co to jest drzewo  genealogiczne to wyjaśniać nie będę, ale będę pisać co pary w tym drzewie musiały uiszczać..  Na początku panie szkolące bardzo wyraźnie i głośno podkreślały, że rodzina biologiczna dziecka musi znaleźć się tam, bo to ,,część historii tego dziecka" .. Narzucały swoje racje - sprzeciwu słuchać  nie chciały.. Oczywiście była anegdota że ,,dziecko będzie miało swoją nową historię", ale nie powinno się zapominać o tych korzeniach z dawnego życia.. Było to dla mnie absurdalne i wręcz niedorzeczne, no ale taki był program tego całego szkolenia.. My z racji tego, że podjęliśmy się tego szkolenia w jednym konkretnym celu : dowiedzenia się jak to było po krótce z moją adopcją  musieliśmy grać w tym teatrzyku i opowiadać historie wyssane z palca.. Również musieliśmy  powymyślać jaką my to mam...

,,RÓZIA CICHO''.. CAŁA PRAWDA O RODZINIE ZASTĘPCZEJ..

Któż to ten rodzic zastępczy? Nasuwa się pytanie, gdyż to też jest temat tabu, który pomija bardzo wiele szczegółowych informacji Ośrodek.. Tutaj zamierzam opowiedzieć, wyjaśnić kim jest taka rodzina, czym się zajmuje, jak przebiega proces wychowania dziecka właśnie w takiej rodzinie, jak dziecko odnajduje się w rodzinie zastępczej, oraz co się z dzieckiem dzieje jak trafi do rodziny  adopcyjnej.. Rodzic zastępczy jest to opiekun, który przyjmuje dzieci/dziecko w nagłych sytuacjach do czasu unormowania się sytuacji prawnej dziecka.. Pełni również funkcję opiekuńczą nad dziećmi,  które nie mogą być wychowywane przez rodziców biologicznych.. Kiedy dochodzi do styczności, czyli przekazaniu dziecka rodzinie adopcyjnej, wówczas rodzinie ( czyli rodzinie faktycznej ) przysługują  wszystkie świadczenia rodzinne ( 800+, becikowe, rodzinne.. ) o tym ośrodek mówi, ale już po  faktycznej rozprawie.. Tymczasem prawda jest inna - rodzina może się starać o te świadczenia już podcz...

ZESPÓŁ FAS, FASD, CHOROBA SIEROCA, PRZEMOC..

Tutaj troszeczkę przeniosę się w tą ciemniejszą stronę adopcji, czyli mowa będzie o czynnikach   hamujących, lub zaburzających prawidłowy rozwój dziecka.. No jest to dosyć trudny temat, bo każdy  rodzic chciałby mieć zdrowe dziecko, niekiedy zdarzają się przypadki, kiedy ,,taki rodzic" ma  głęboko w czterech literach czy dzieciątko urodzi się zdrowe czy też chore.. Każde dziecko czy te  zdrowe jak i również te chore chce doświadczyć tej miłości mamy i taty, ale nie każdemu dziecku jest to pisane.. Przykre, ale prawdziwe ;( Kobieta będąc w ciąży nie jest w stanie odrzucić alkoholu, narkotyków, bądź papierosów, wtedy dochodzi do przeróżnych zmian w jej organiźmie.. Nigdy, ale  to naprawdę nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które mając gdzieś to ,,nowe życie" robią wszystko, żeby dziecko urodziło się np z chorobą alkoholową.. Pierwszym takim dosyć częstym zjawiskiem choroby płodu jest zespół FAS ( Alkoholowy zespół  płodowy ) Na szkoleniu była oczywiście ...