koledze, no teraz to już byłego kolegi, ale dlaczego ,,byłym'' trochę trzeba się rozpisać jak się poznaliśmy i co się stało, że postanowiłam opowiedzieć o nim na swoim
blogu..
Mowa tutaj będzie o Wojciechu Gondku, który zrobił niemałą furrorę w kilku kwestiach naszej znajomości.. Przemek i Wojtek znają się od trzeciej klasy gimnazjum..
Wojtek w tamtym czasie przepisał się do Przemka klasy przychodząc na lekcję plastyki ze swoim tatą.. Ich relacje były typowe koleżeńskie.. Z biegiem czasu
ich paczka zaczynała się stopniowo powiększać w składzie w którym był Michał, Marcin, Romek, Mateusz, Daniel, oraz Krzysiek.. Wojtek czasami spotykał się z
Przemkiem na piłkę, no ale jak dostał przyzwolenie od swojego taty.. Nie raz potrafił spać do południa kiedy Przemek przyjeżdżał do niego i jeszcze zdążył z jego
tatą napić się herbaty.. Wojtka poznałam w trzeciej klasie technikum i praktycznie na każdej przerwie spędzaliśmy czas we trójkę.. Był miłym, czasami aż nad wyraz
,,dopilnowanym" chłopczykiem.. Dlaczego chłopczykiem? Ano dlatego, że nie potrafił podjąć żadnej decyzji samodzielnie tylko zawsze musiał mieć osobę do pomocy..
Po skończeniu szkoły on poszedł w swoją stronę a my w swoją.. Czasami było widać, że trzepie nim zazdrość, że jego najlepszy kumpel układa sobie życie z koleżanką
z dawnych lat o której śnił po nocach marząc, że kiedyś zdarzy się cud i zostanie jego upragnioną żoną.. No jak widać marzenia potrafią się spełnić i to z dwuznacznie
większą siłą niż byśmy sobie potrafili to wyobrazić.. Wojtek grał trochę na czas i to mu nienagannie wychodziło, bo nie raz jak się spotykaliśmy, aby gdzieś pojechać,
pójść w miasto zawsze ja z Przemkiem musieliśmy na niego czekać i nie raz wkurzało nas to, bo w naszym przypadku było zupełnie odrwotnie.. Jak mieliśmy umówione
sprawy to przed czasem trzeba było być.. Punktualność u nas punktowała w 100%.. Pana Gondka największym problemem aż do teraz były sprawy sercowe.. Pamiętam
jak pojechaliśmy razem na basen do Term Cieplickich bywały momenty że jak spojrzał na mnie i na Przemka buzowała w nim nienaganna zazdrość i buntownicza
nienawiść kiedy popatrzył jakim uczuciem siebie nawzajem darzymy..
Wielokrotnie powtarzał, że chce mieć dziewczynę i się dla niej poświęcić.. Czyli swoją uwagą,
oraz opiekuńczością.. Wyraz temu czasami pokazywał, że opiekuńczość w parze z obowiązkami wględem rodziny go po prostu przerastają.. Najlepszym wg niego
odpowiedzialnym wychowaniem dziecka będzie klęczenie na grochu jak oczywiście narozrabia.. Nie raz potrafił upominać naszego syna i nic sobie z tego nie zrobić..
Pytanie tutaj się nasuwa jedno.. Kto jest rodzicem? Dominika z Przemkiem, którzy doskonale znają potrzeby swojego dziecka i doskonale wiedzą że takie dziecko
może miewać humorki, czy Pan Wojtek, który jest wieczny jak Piotruś Pan, któremu zawsze jest mało, oraz potrafiący się naburmoszyć i stwarzać pozory normalności
upominając i narzucając swoje wiecznie odbiegające od racji konwersacje.. Mówił, że nie ma kasy a ,,karmił'' naszego malucha pieniędzmi.. Nie wiem czy chciał mu
schlebić czy przysłowiowo się mu wleźć do tyłka, aby go coraz bardziej lubiał i powoli odwracał się od swojego taty.. Jechaliśmy wtedy do Wrocławia naszym
samochodem - Wojtek z naszym synem siedział z tyłu i dawał mu pieniądze
Bóg wie po co na co i dlaczego.. Po cichu się z tego śmialiśmy, bo śmiałość Pana
Wojciecha przekraczała nasze rodzicielskie decyzje co do wychowywania naszego dziecka na odpowiedzialnego mężczyznę, który będzie cenił wartość pieniądza,
a nie tak bez cenzury je rozdawał.. No ale to nic chciał to dawał i się z tym nie bronił.. A mówił, że u niego z kasą krucho..
Zdanie jakie sobie o Wojtku wyrobiłam jest dla mnie szalenie oczywiste i to nie jest forma jakiejś tam nienawiści do niego, bo ja jako jego już była koleżanka naprawdę
mimo jego dziwacznego podejścia do życia bardzo go szanowałam nie wchodząc w żaden sposób do jego rodziny z nieproszonymi buciorami, jak również do jego
przyjaźni z niejakim Panem Matuszem Kuflem, który również niejako przyczynił się do owocnego z mojej strony ,,tańca flamenco" który ja poprowadzę dla nich w rzeczy
samej.. Wojtek posturę wychowania dzieci jak i instytucję małżeństwa co dla mnie jest niezmiennie ważne i oczywiste jako dla żony i matki zarazem dla niego jest
to nic innego jak ,,totalna insynuacja i kurestwo" .. Jak ja to przeczytałam bo to napisał na facebooku musieliśmy z Przemkiem odetchnąć i nabrać do tego wszystkiego
jakiegoś dystansu i zastanowić się czy obydwoje chcemy to z nim skonfrontować..
Nadarzyła się okazja dużo później jak przyjechał z Poznania do Cieplic gdzie mieszka.
Niespodziewanie przyjechaliśmy do niego do domu porozmawiać i licząc, że nam to jakoś wyjaśni tą ,,insynuację i kurestwo".. On słabym aktorem jest bo dało się
wyczuć w jego zachowaniu jak otworzył nam drzwi totalne zaskoczenie i istne zdenerwowanie.. Oczywiście w naprawdę bezczelny sposób nas okłamał mimo, że
w tych wiadomościach jest jego imię i nazwisko.. Ja pokazałam, że mnie to nie rusza, ale ruszało jak diabli i zdałam sobie sprawę, że on nigdy tak naprawdę
nie był Przemka przyjacielem jak sam mówił wielokrotnie tylko wrogiem numer jeden.. Żadna matka, żona nie pozwoli oczerniać siebie i swojej rodziny którą kocha
mimo wszystko.. Wojtek zrobił ten krok to trzeba włączyć muzykę, aby zatańczył do tej mojej muzyki którą dla niego wybrałam...
Wojtek jak skończył ,,studia" na Wydziale Germanistyki nie usiadł w swoim zawodzie tylko wziął się za amatorskie komentatorstwo sportowe, a mianowicie komentowanie
tylko i wyłącznie skoków narciarskich na kanale Wojciech Jumping. Kanał na Youtube dał mu jakieś tam rozpoznawanie, ale nie uczynił go żadnym komentatorem sportowym, jak
również redaktorem swojego zacnego kanału.. za którego sie uwaza. Nie żebym była jakąś jego fanką co śledzi wiadomości sportowe z jego udziałem, ale oberznanie kto je prowadzi i kto
tak naprawdę ma pasję do tego sportu, rozumie ten sport, wie jakie pytania zadać podczas wywiadu przeprowadzanego z daną osobą, która naprawdę wie na czym
polega ten sport czy jak trzeba się przygotować do tego, aby zostać takim skoczkiem narciarskim czy skoczkinią.. No jest naprawdę dużo opcji pytań i rozwiązań
poszerzenia tej wiedzy na takim kanale jak Wojciech&Michał Jumping Wokół Sportu..
Do nowej obsady oprócz Wojtka ,,Gondi" Gondka dołączył współprowadzący - Nowa twarz i nowa osobowość Michał Kaczmarek - Nowa odsłona sportów.. tzw świeża krew.
Tyle, że na tym kanale jest tylko mowa o samych skokach narciarskich, a nie o innych dyscyplinach sportowych.. Sama nazwa ,,Wokół Sportu" a tu tylko jedna
dyscyplina jest pokazywana i to w naprawdę niezachęcającej odsłonie.. Kanał źle interpretowany przez Lidera kanału pokazujące Miss Pięknych Skoczkiń i ich chyba
prywatne zdjęcia tych zawodniczek. Ja naprawdę się dziwię, bo skoro sam mówi, że na ,,stare lata" odnalazł w sobie miłość i pasje do dziennikarstwa to powinien uczyć się od Świętej
Pamięci Jana Ciszewskiego..
No ale jak za późno doczekał tego odkrycia to pozostał mu
Pan Włodzimierz Szaranowicz czy Pan Dariusz Szpakowski
których ja Sama
bym posłuchała jakby Pan Wojciech Gondek zdobył się na odwagę o przeprowadzeniu wywiadu z tymi panami, ale nie o tym co sądzą o danym skoku czy skoczku
czy był dobry, czy był w formie czy nie, ale o tym jakie pytania zadawać podczas wywiadu na live, jak odpowiednio przygotować się do danego wywiadu o charakterze
sportowym, bądź jakich kwestii nie poruszać w kwestii tejże dyscypliny, gdyż nie każde pytanie niekoniecznie musi być ważne czy potrzebne do wywiadu..
Jak słuchałam Pana Michała Kaczmarka jak w niebogłosy zachwalał Wojtka mówiąc że to ,,wspaniały przyjaciel na którego można liczyć.." Wspaniały to jest teraz, a
później to będzie najgorsze wspomnienie życia z którego trzeba się wyleczyć.. Wyleczyć z tej rany bardzo bolesnej rany, która pozostawi na skórze taką brzydką i bolesną szramę..
Komentarze
Prześlij komentarz