Po ślubie były i poprawiny.. Tylko dosyć inne poprawiny, które się odbyły u ,mnie" w domu bez muzyki, bez tańców.. Byłam ja z Przemkiem, ,,Pańcia z Paniczem",
rodzice Przemka, Katarzyna ze swoim ,,ala-narzeczonym" Darkiem, był brat ,,Pańci" Bogdan, po którego musiałam pojechać do Chmielenia..No i oczywiście Jarek..
Jarek to mój ,,chrzestny", który był na tych ,,poprawinach" chociaż szczerze wcale nie musiał na nich być.. No i to wszyscy goście z 40stu którzy byli na ślubie..
Zamiast świętować, że szczęśliwie wyszłam za mąż i że jestem szczęśliwa to musiałam przysłowiowo przebrać się w ,,domowe" ubrania i usługiwać tym ,,gościom"
No porażka nic dodać nic ująć.. Bez przerwy latałam jak głupia od kuchni do ogrodu, od jednego gościa do drugiego.. Rodzice Przemka tylko się przyglądali i byli
bardzo wkurzeni, że Panna Młoda, która powinna sobie siedzieć zasuwa za czterech..W tym całym zamieszaniu najbardziej pomogła mi moja własna teściowa, która
potem przejęła pałeczkę jako ,,moja mama".. Państwo Józef i Teresa Dubik tylko siedzieli i ani palcem nie tknęli.. Teresa bez przerwy naskakiwała Jarkowi i coś
bez opamiętania do niego mówiła.. Jarek to rodzina ze strony Józefa Dubika.. Jakbym miała opisać Jarka to opiszę od samego początku..
Jeszcze jako mała dziewczynka, potem jako nastolatka prezenty na Mikołaja, pod choinkę no i na Dzień Dziecka nie powiem były..Jarek wtedy całkiem swoiście się
przygotowywał, no ale nie sam pomagała mu jego żona Aneta, która nie uraczyła się pojawić na tych ,,poprawinach".. Jak jeszcze nie została Panią Dubik była to
całkiem normalna kobieta, która nic nie miała do zaoferowania..Tylko się wszystkiemu i wszystkim bardzo uważnie przyglądała.. Natomiast jak tego 14.05.2011 roku
wzięła z Jarosławem ślub to bardzo powoli zaczynała się zmieniać na gorsze.. Już dobre lata jak mnie widzi to udaje, że mnie nie widzi.. Tak jakbym była zupełnie obcą
dla niej osobą.. A nie byłam obcą.. Byłam, bo już tak mogę o sobie w stosunku wogle do tej rodziny powiedzieć, bądź napisać - byłam chrześnicą jej męża.. Tylko czy
ten jej mąż o tym pamięta jeszcze jak takiego małego ,,bękarta" trzymał do chrztu? O ile wogle trzymał, bo jak patrzę sobie na zdjęcie podczas tego chrztu to minę
miał dosyć nietęgą.. Jakby chciał zwiać i powiedzieć ,,Ja jednak rezygnuję..Nie chcę być chrzestnym dla tego dziecka.." Przez lata bardzo się cieszyłam, że go
zobaczę.. Jakoś dziwnie Jarosław na mnie działał.. Oczywiście to nie było żadne zakochanie, jakby ktoś ,,niezwykle mądry" sobie tak tłumaczył.. Po prostu miałam Jarka
za taki wzór, miałam go za niezwykle odważnego człowieka, który mianował się nienagannymi manierami wychowawczymi, który ze wszystkim sobie dawał radę i w razie
potrzeby służył pomocą.. No tutaj oczekiwania wobez mojego ,,chrzestnego" przerosły naśmielsze moje oczekiwania jako o osobie, która pionowała w rodzinie Dubik..
Po latach mój ,,chrzestny" okazał się niezwyle ,,brudny" w słowach.. Trochę to przykre, że po tylu latach moje słowa dosięgnęły jego i jego podboje do mojej osoby..
no, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.. I nie robię tego celowo, żeby pokazać jaka ja pokrzywdzona w tej rodzinie byłam.. Robię to dlatego, ponieważ ta rodzina między
innymi Jarek, jego żona, jego siostra o której też opowiem i wogle opowiem o całej rodzinie Dubik, która doprowadziła mnie swoimi kłótniami, swoją niepodważalną
obojętnością do drugiego człowieka między innymi do mojej osoby doprowadzeniem do naprawdę strasznych rzeczy, które zdarzyły się w moim życiu..
Najgorszemu wrogowi nie życzę takiej rodziny, a jeżeli ktoś w takiej rodzinie się znajduje i czuje się totalnie odrzucony i kompletnie niepotrzebny, powinien
przysłowiowo szukać wsparcia w osobach przy których czuje się bezpiecznie, które nie odrzucą i nie pomyślą o takim dziecku w kontekście ,,Bo to tylko dziecko..
Kto jemu uwierzy?" czasami takie dziecko widzi więcej i powie więcej co czuje, co myśli, bądź czego się boi.. Ze mną było praktycznie tak samo.. Uciekłam do
swojego męża, oraz swoich ukochanych teściów, którzy ratowali mnie z opresji , ratowali mnie spod obroży rodziny Dubik..
Powracając do Jarka, oraz jego nad wyraz nieodpowiedzialnego postępowania do drugiego człowieka stwierdzam jedno..Skoro jako chrzestny nie dał rady
uraczyć rozmową w cztery oczy, bo rozmowa przy osobach trzecich jest dosyć prosta: ,,Bo jak się nie ma o czym rozmawiać z nastolatką, skoro nie posiada się dzieci
to nie ma się co dziwić..." Nic dziwnego, że ze swoją zacnie wyobcowaną i nad wyraz nic nie znaczącą żoną nie posiada potomstwa.. Dziecko mając ojca, który
posiada wygórowane oczekiwania i który oczekuje, że aby służyć pomocą należy tylko i wyłącznie dla osób, które mają ,,pieniądze" i są kimś, a nie reprezentują najniższy
margines społeczny.. Z jego żoną jest podobnie, chociaż jak jeszcze nie przyjęła nazwiska Dubik była na prawdę normalną kobietą, natomiast teraz jak czasami się
z nią stykam w jej pracy to zauważam zepsutą, pełną niezliczonych pretensji kobietę, która w swoim życiu kierowała się tylko plotkami i niezliczonymi kłamstwami
do drugiego człowieka, oraz do siebie samej .. Czy w ten sposób się narażam? jeszcze za nim podjęłam decyzję, że będę to wszystko opisywać myślałam, że nie wolno
oceniać ludzi po pozorach, jednak teraz sytuacja nie jest ani bezczelna, ani bezkompromisowa, ani tym bardziej wulgarna szczególnie do ludzi, którzy ,,kiedyś" byli po
prostu Rodziną przez duże R.. Teraz uciekają przede mną i nic kompletnie nie mówią.. Kiedyś mi to przeszkadzało, bo dziwnie się z tym czułam, ale po tylu latach
gdzie jest ta obojętność do mojej osoby i z drugiej strony nienawiść stworzoną przez Panią Teresę Dubik to nie ma się czego dziwić.. Dlaczego nie mogłam odpuścić
tej rodzinie? Ano dlatego, że doprowadzali mnie do krokodylich łez, pokazywali swoim postępowaniem kłótliwym i nad wyraz wygórowanym, że jeżeli nic się nie
osiągnie w tej rodzinie to dla nich jest się nikim i niczym..Zajmowali i w dalszym ciągu zajmują się plotkami, które zawsze były obecne w ich rodzinie i które
doprowadzały do sensacji.. Do bezpardonowego oceniania drugiego człowieka..
Komentarze
Prześlij komentarz