obydwaj noszą okulary.. Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że wiążąc się z Przemkiem kierowała mną miłość i przede wszystkim odpowiedzialność..
Czy myślałam, że zwiążę się z Wojtkiem? Imponował mi swoją na pozór fałszywą ,,dorosłością".. Po latach miałam okazję się przekonać na czym miałaby polegać
Wojtka wizja na temat związku".. Wojtkowi przede wszystkim Kobieta powinna usługiwać, czyli tworzyć tzw ,,katusze domowego ogniska.." Wojtek zawsze wychodził z
takiego
założenia, że jego dziewczyna, a później żona musi się przede wszystkim o niego starać i robić dosłownie wszystko to co on chce.. Przemek natomiast zawsze stara
się pomóc swojej żonie wyręczając ją ze wszystkich opresji i trosk z tym związanych.. Można było i zawsze można na Przemka liczyć w każdej sprawie nie wliczając do tego Wojtka,
który zawsze uważał i do tej pory uważa, że kobieta sama powinna radzić sobie z problemami..
Żadna dziewczyna mając takiego chłopaka za niedorajdę, który zostawia w potrzebie swoją dziewczynę i idzie sobie w długą nie jest dobre, wręcz jest karygodne..
Jakbym związała się z Panem Wojciechem Gondkiem, który z problemem by mnie zostawił mówiąc ,,Przecież ty sama powinnaś sobie poradzić" , albo ,,Ty powinnaś
dziękować mi że się tobą wogle zainteresowałem, a nie ciągle robisz mi sceny awantur." Mówiąc krótko miałabym przerąbane po całości z takim chłopakiem, a później
mężem.. Oboje z Przemkiem mamy bardzo wybuchowe temperamenty i nie raz można powiedzieć ,,leciały poduszki", ale co się na pewno nie zmieniło, to to że obydwoje
po kłótni wracamy do siebie jeszcze bardziej wzmocnieni naszą miłością, szacunkiem i niewiarygodnym zaufaniem.. Przemek od początku naszej relacji był
miłym, uporządkowanym nie dającym odczuć jakiejś niechęci do siebie chłopakiem.. Czas jaki z nim spędzałam był dla mnie czasem bardzo magicznym i
niewyobrażalnym.. U nas nie było takiego czegoś, że ja sobie, on sobie..Wszystko robiliśmy razem, a co najważniejsze budowaliśmy nasz związek przede wszystkim na
szczerości i zaufaniu..
Były kłótnie, ale zawsze coś wynosiliśmy z tych kłótni robiąc sobie tzw rachunek sumienia.. Przemek bardzo przeżył moją agresję.. Bywało też tak,
że nie wiedział co ma robić, nie wiedział jak się zachować jak ze mną postępować, bo ,,zawsze" było źle.. Wojtka to ominęło, bo jak później twierdził ,,Cieszę się, że
jednak wybrałaś Przemka zamiast mnie, bo jakbyśmy byli razem to prawdopodobnie nasz związek nie przetrwałby.." No i tu ma rację.. Nie przetrwałby, bo związek
oparty tylko i wyłącznie na prawdziwej miłości jest w stanie znieść wszystko.. Nawet jak to było w moim i Przemka przypadku, że była agresja, bardzo poważna
agresja, która mimo, że niszczyła nas od środka, że brakowało nam czasami tchu walczyliśmy o siebie, naszą rodzinę, naszą miłość i w niczym się nie poddawaliśmy..
Wojtek mimo, że się we mnie porządnie zadurzył w którym to chore i psychiczne zauroczenie trwa tak na prawdę po dziś dzień dał, dawał i daje w dalszym ciągu
przykład, że obsesja na punkcie ,,tej wymarzonej" jest widoczna gołym okiem, że można w ten sposób robić niebagatelną przykrość i krzywdę drugiej osobie naiwnie
wymyślając sobie związek z tą, a nie inną dziewczyną, wymyślając sobie przeróżne zdrady jakimi druga połówka ,,tej wymarzonej" się dopuszcza opowiadając
przeróżne bajki na temat rodziny swojego wroga swoim ,,przyjaciołom" opowiadając w iście publicznym kontekście ,,dziennikarskim"..
No cóż jest bardzo mądre
powiedzenie, które brzmi ,,Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej" i tutaj Wojtek niebagatelnie się kierował przez długie długie lata obcowania z moją i
Przemka osobą..
Przemek zawsze stawiał na dobru naszym relacjom.. Zawsze blisko i zawsze przy mnie.. Wszystko postawiliśmy na jedną kartę starając się wykreślić wszystkie złe
chwile, wszystkie złe momenty, które nas dotykały.. Mogliśmy na siebie polegać w każdej sprawie, oraz nigdy się od siebie nie odwróciliśmy mimo tylu dzielących nas
łez.. Oboje poznawaliśmy się od podszewki, od najcieńszego materiału, który z biegiem lat stał się porządną tkaniną opierającą się na walce o wspólne dobro i
szczęście, które trwa po dziś dzień w obliczu czasami niewyobrażalnych ,,plotek", oraz schodów połączonych z ,,osobami" szukającymi sensacji i wydarzeń opartych
na moim i Przemka małżeństwie..
Komentarze
Prześlij komentarz