Przejdź do głównej zawartości

RANDKA W CIEMNO CZYLI SZUKANIE SWOJEGO KSIĘCIA I MIŁOŚCI ŻYCIA PART I



O tym, że Wojtek miał zamiar startować do mnie było dla mnie troszeczkę zabawne, ale miłe.. Jeszcze nie wiedziałam, że tego samego dnia jak postanowiłam pójść z 

Wojtkiem na pizze - słowo ,,związek" połączy mnie późnym wieczorem właśnie z Przemkiem.. Ale za nim do tego magiczngo słowa doszło musiało dojść do mojego

spotkania z Wojtkiem.. Planował już od dłuższego czasu tą ,,randkę" nieustannie konsultując się z Przemkiem typu co ja lubię jeść, co ja lubię robić, gdzie lubię spędzać

czas.. Przemek regularnie się tego ode mnie dowiadywał nie wzbudzając u mnie jakichkolwiek podejrzeń dotyczące właśnie Wojtka i jego zalot.. Jak już było wiadomo,

co ja lubię najbardziej, a czego nie to odważył się mnie zaprosić.. Ja się zgodziłam, ale nie traktowałam tego jako randki tylko jako zwykłe koleżeńskie spotkanie.

 Nie byłam świadoma, że za tym chytrym planem wprowadzania Wojtka z ,,złe informacje" stał Przemek, który patrzył zazdrośnie na moje spotkanie z nim..Nie 

dawał nic po sobie poznać ani ustami, ani oczami, ani zachowaniem był tak neutralny że aż  mnie to bolało.. Po dotarciu do pizzerii zapytał się mnie ,,Jaką pizzę zamawiamy"

Ja mu odpowiedziałam ,,Zaskocz mnie.." Zazwyczaj byłam i jestem zwolenniczką wysunięcia pierwszej decyzji od przeciwnej strony.. On natomiast patrzy się na tą kartę 

i wypala do mnie ,,Wiesz, bo ja lubię pizzę hawajską to czy może być taki wybór.." Ja troszkę się zdziwiłam, że Wojtek pod siebie ustala zamówienie tak więc ja 

wypaliłam, że ,,Wojtek ja nie lubię ananasa od najmłodszych lat.."



 Twierdził, że dostał taką informację, że lubię ten owoc..No wyszło inaczej niż by chciał..Troszkę się

zniesmaczył, ale po głębszym zastanowieniu obydwoje wybraliśmy inną pizzę.. Po odprowadzeniu mnie na przystanek autobusowy nasza rozmowa jeszcze się ciągnęła..

Widać było, że zdecydowanie czuł, że między mną a nim do czegoś dojdzie, bo bez przerwy powtarzał jaka to ja jestem wyjątkowa i liczy na kolejne spotkanie.. 

Przybliżał się nawet do tego, aby mnie pocałować, ale konsekwentnie uciekałam od jego zamiarów..Zaproponował nawet wspólne zdjęcie czym mnie nieźle zszokował,

bo nie sądziłam, że po pierwszym spotkaniu on aż tak się posunie do przysłowionego ,,ataku na dziewczynę" .. Nie lubiałam i nie lubię nachalności od przeciwnej strony..

Zawsze uważałam, że jak coś ma się rozwinąć to i tak się rozwinie prędzej czy później .. Tak więc nie należy niczego przyspieszać..  

Jakie miałam wrażenia po tym spotkaniu? Przede wszystkim pozytywne z czego później jak zaczęło dochodzić do Wojtka, że ,,robię go w maliny" dawał upust swojej złości 

i frustracji.. Dochodziło do niego, że coś robi nie tak tylko sam przed sobą nie chciał się do tego przyznać.. Był po części nachalny do mnie chciał wszystko na już..

Nawet ,prosił" aby oddać połowę za pizzę, bo jak twierdził sporo się nakosztował ,,utwierdzając" się w przekonaniu że go wodziłam za nos i go w bezczelny sposób 

wykorzystałam, że grałam na jego uczuciach, którymi mnie darzył i darzy w dalszym ciągu.. Obraził się niewyobrażalnie nie dając sobie nic powiedzieć.. 

Ostatecznie już nie poszłam z Wojtkiem na żadną pizzę, ani na inne tego typu rodzaju spotkania..

Drugim takim ,,zasadniczym" podrywem i nachalnością ze strony Wojtka był spacer po Jeleniej Górze..Już wtedy od kilku tygodni stanowiłam z Przemkiem parę nic 

nikomu nie mówiąc nawet Wojtkowi.. Biedaczek wciąż miał nadzieję, że go pokocham i będę z nim na dobre i na złe.. No tak nie było.. Oboje z Przemkiem 

postanowiliśmy pójść z nim na ten spacer i go po prostu sprawdzić, czy jest wytrzymały i odporny na wszystko..Łatwo się na tym spacerze denerwował i dawał upust 

swoim niezliczonym złościom..Bezceremonialnie wypominając nam błędy konsekwentnie próbować mnie usidlić.. Podczas spaceru zaczął padać deszcz,


 takżę panowie

musieli stanąć na wysokości zadania walcząc o to kto ma osłaniać moją głowę przed tym deszczem.. 


Przemek doskonale wiedział co się święci nie dając nic po sobie

poznać, gdy Wojtek popełniał błąd za błędem.. ,,I taki chłopczyk miał mieć dziewczynę?" Myślałam podczas tego spaceru, aby ten cyrk już się skończył.. 

Doszło do tego, że ja z Przemkiem mieliśmy Wojtka po dziurki w nosie i dlatego konsekwentnie chcieliśmy go do nas zniechecić, aby pojechał sobie już do domu..

Potem była ,,obraza majestatu", bo Mgr Filologii Germańskiej co w to głęboko i szczerze wątpię, ale ok nie odzywał się do nas kilka miesięcy.. W szkole nas tak mierzył

jakby chciał Przemkowi oczy wydłubać, a mnie jakby chciał dać w policzek.. Omijał nas tak jakby nas nie znał, ale jak przyszło co do czego to ,,jego szanownego pana"

się ratowało jak trzeba było gdzieś przenocować, bo pociągi nie kursowały przez złą pogodę.. 

Ogółem Wojtek do związków się naprawdę nie nadaje.. Nie żebym pisząc to się mściła na nim..Nic z tych rzeczy.. Ja po prostu nie potrafię pojąć takich głupich, którzy

za nic mają drugiego człowieka.. Na początku wszystko rozumiałam: jego dziwne nieuzasadnione racje, jego czystej rasy głupotę uwzględniając to z uzasadnioną

psychozą pt ,,Bo ja mam zawsze rację".. No dosłownie wszystko nawet to, że się we mnie zakochał i z pokorą, oraz ciężką akceptacją znosił swojego największego wroga

a mojego męża.. Widocznie jak mężczyzna się zakocha i uświadomi sobie, że ta miłość którą chce nie jest dla niego staje się bardzo mściwym człowiekiem

bezwzględny w czynach i słowach.. 

Swego czasu jak już myśleliśmy, że się to jego ,,zauroczenie" uspokoiło i stał się chociaż na pozór normalny pojawiła się w jego życiu dziewczyna, której oczywiście 

po kilku miesiącach podarował pierścionek zaręczynowy.. No pomyślałam ,,No w końcu Wojtek się ustatkuje" Poza tym, że Wojtek poważnie myślał o tej swojej

ukochanej bo czasu na spotkania z osobami, których nazywał ,,przyjaciółmi" nie miał prawie wogle.. No to dobry znak, bo jak człowiek się szczerze zakocha to nie ma 

tego czasu za wiele dla znajomych.. No chyba, że jego dodatkową miłością był niejaki Mateusz Kufel, który na pozór wszystko wie o Panu Kuflu..I zbesztać go potrafił,

nie pomijając obrażania przy osobach trzecich.. My też potrafiliśmy powiedzieć głośno co myślimy o Mateuszu jak i o Wojtku, ale nie robiliśmy cyrku ani z jednego

gamonia, ani z drugiego gamonia.. 

Kiedy zaczynaliśmy się tak w miarę regularnie spotykać, a tu pojechaliśmy we trójkę nie raz z naszym dzieckiem do Wrocławia, na przeróżne Aquaparki.Podczas tych pobytów na basenie bez przerwy patrzyl się w mój dekolt. 


Nie raz Wojtek

do nas przyjeżdżał, my przyjeżdżaliśmy do niego..Ba nawet grilla u Wojtka robiliśmy.. A tutaj z tym grillem to też historia była przednia..Dzień wcześniej mieliśmy

ustalone, że zrobimy zakupy i my mieliśmy swoją listę, a Wojtek swoją.. Na tych zakupach to pan Wojciech przerobił system .. Nasze zakupy były o wiele bardziej 

urozmaicone niż zakupy Pana Magistra Wojciecha, który naprawdę nic nie włożył do tego grilla. Zamiast Wojtek przy grillu widziany był mój ukochany niezwykle 

przystojny pod każdym względem mąż.. 



Wojtek nic mu nie pomagał tylko narzucał swoje racje, które nas trochę denerwowały.. Sytuacja się zmieniła jak na tym grillu

pojawił się Pan Kufel..Wtedy Wojtek rad nie rad edukował się przy Przemku jak dobrze rozpalić ogień.. Ogień był taki, że kaszankę Matusza spaliło do czarności..

Czy była smaczna? ja ogółem lubię kaszankę, ale nie próbowałam, bo po pierwsze ja bym i tak Mateusza kaszanki nie tknęła, bo ,,Szlachta" nie rusza cudzego jedzenia


tylko kosztuje swoje i chwali..Także chwalę, że nasza kiełbaska była bardzo dobra, odpowiednio przyprawiona i nawet nie spalona.. Miodzio normalnie..:)

Natomiast jeżeli chodzi o perypetie miłosne pana Wojciecha to naprawdę jego przyszła dziewczyna powinna mieć mega dużo cierpliwości do niego, a broń Boże,

żeby nie wytyczała mu swoich racji, bo będzie wojna.. Wojtek nie bez kozery jest singlem ,,świętego rodzaju" (dla tych co lubią rozpatrywać niektóre stwierdzenia),

ponieważ nikt z takim ,,chłopczykiem" nie da rady wytrzymać, bo skoro jedna księżniczka nie wytrzymała, druga królewna powiedziała basta to co tu się dziwić..

Nie no, ale tak na poważnie Wojtek jest naprawdę bardzo absurdalnym człowiekiem..Człowiekiem, który nie ma żadnej empatii, żadnego współczucia.. Jak przysłowiowo


nie zachwali się go mówiąc jaki on jest ,,wspaniały przyjaciel" to z góry dana osoba będzie skazana na porażkę.. Trzeba bardzo na niego uważać, bo jest po prostu 

bardzo, ale to bardzo toksyczny.. Czy coś to życie go nauczy? Raczej będzie kierował się swoimi podmiotami rzeczywistości i zawsze będzie kierował się w 

ocenianiu drugiego człowieka tak jak to robi na swoim kanale na Youtube ze swoim kolegą Panem Michałem Kaczmarkiem, który mimo swojego braku wiedzy, nie

mając żadnych ale to kompletnie żadnych dowodów i powodów do obrażania, oceniania i wyrażania swoich poglądów sportowych w naprawdę bardzo przykry sposób

pokazując się z jak najgorszej strony opowiadając najprawdziwsze kłamstwa i oszczerstwa względem Polskich Skoczków Narciarskich, a co za tym idzie również ich

rodzin i samego trenera nie pomijając w rzeczy samej najprawdziwszych fanów skoków narciarskich.. ;)




  
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DRZEWO I BAJKA..

W tym temacie będę opisywać dwa indywidualne spotkania z pracownikami Ośrodka. Pierwsze takie spotkanie miało na celu omówienie drzewa genealogicznego rodziny.. To co to jest drzewo  genealogiczne to wyjaśniać nie będę, ale będę pisać co pary w tym drzewie musiały uiszczać..  Na początku panie szkolące bardzo wyraźnie i głośno podkreślały, że rodzina biologiczna dziecka musi znaleźć się tam, bo to ,,część historii tego dziecka" .. Narzucały swoje racje - sprzeciwu słuchać  nie chciały.. Oczywiście była anegdota że ,,dziecko będzie miało swoją nową historię", ale nie powinno się zapominać o tych korzeniach z dawnego życia.. Było to dla mnie absurdalne i wręcz niedorzeczne, no ale taki był program tego całego szkolenia.. My z racji tego, że podjęliśmy się tego szkolenia w jednym konkretnym celu : dowiedzenia się jak to było po krótce z moją adopcją  musieliśmy grać w tym teatrzyku i opowiadać historie wyssane z palca.. Również musieliśmy  powymyślać jaką my to mam...

,,RÓZIA CICHO''.. CAŁA PRAWDA O RODZINIE ZASTĘPCZEJ..

Któż to ten rodzic zastępczy? Nasuwa się pytanie, gdyż to też jest temat tabu, który pomija bardzo wiele szczegółowych informacji Ośrodek.. Tutaj zamierzam opowiedzieć, wyjaśnić kim jest taka rodzina, czym się zajmuje, jak przebiega proces wychowania dziecka właśnie w takiej rodzinie, jak dziecko odnajduje się w rodzinie zastępczej, oraz co się z dzieckiem dzieje jak trafi do rodziny  adopcyjnej.. Rodzic zastępczy jest to opiekun, który przyjmuje dzieci/dziecko w nagłych sytuacjach do czasu unormowania się sytuacji prawnej dziecka.. Pełni również funkcję opiekuńczą nad dziećmi,  które nie mogą być wychowywane przez rodziców biologicznych.. Kiedy dochodzi do styczności, czyli przekazaniu dziecka rodzinie adopcyjnej, wówczas rodzinie ( czyli rodzinie faktycznej ) przysługują  wszystkie świadczenia rodzinne ( 800+, becikowe, rodzinne.. ) o tym ośrodek mówi, ale już po  faktycznej rozprawie.. Tymczasem prawda jest inna - rodzina może się starać o te świadczenia już podcz...

ZESPÓŁ FAS, FASD, CHOROBA SIEROCA, PRZEMOC..

Tutaj troszeczkę przeniosę się w tą ciemniejszą stronę adopcji, czyli mowa będzie o czynnikach   hamujących, lub zaburzających prawidłowy rozwój dziecka.. No jest to dosyć trudny temat, bo każdy  rodzic chciałby mieć zdrowe dziecko, niekiedy zdarzają się przypadki, kiedy ,,taki rodzic" ma  głęboko w czterech literach czy dzieciątko urodzi się zdrowe czy też chore.. Każde dziecko czy te  zdrowe jak i również te chore chce doświadczyć tej miłości mamy i taty, ale nie każdemu dziecku jest to pisane.. Przykre, ale prawdziwe ;( Kobieta będąc w ciąży nie jest w stanie odrzucić alkoholu, narkotyków, bądź papierosów, wtedy dochodzi do przeróżnych zmian w jej organiźmie.. Nigdy, ale  to naprawdę nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które mając gdzieś to ,,nowe życie" robią wszystko, żeby dziecko urodziło się np z chorobą alkoholową.. Pierwszym takim dosyć częstym zjawiskiem choroby płodu jest zespół FAS ( Alkoholowy zespół  płodowy ) Na szkoleniu była oczywiście ...