Czasami pewne decyzje mogą zaskoczyć i wywrócić świat do góry nogami.. Czasami mniej niespodziewanie, a czasami pokrywa się to z wielkim zaskoczeniem, czasami
z ,,obrazą majestatu".. Jak dowiedziałam się, że jestem adoptowana i to w dodatku dzień przed swoim porodem moje emocje wzięły górę i naprawdę nie wiedziałam
co mam zrobić, jak mam myśleć, bądź którą drogą mam podążyć.. To były dla mnie chwile grozy, które połączone zostały z depresją, którą cudem zwyciężyłam..
Która nauczyła mnie dużo, a przede wszystkim cieszyć się z życia.. Każdą chwilą, każdym momentem, nawet każdym wspomnieniem.. Nauczyło mnie to również, że
trzeba się otworzyć i przede wszystkim myśleć o swoim własnym dobru, a nie o dobru osób trzecich.. Nikt za nas nie przejdzie tego życia, tych chwil które mamy
zapisane.. Trzeba samemu dążyć do sukcesów, a wtedy nikt ani nic nie stanie nam na drodze..
Kiedy miesiąc po porodzie zgłosiłam się do Ośrodka Adopcyjnego w Jeleniej Górze z nadzieją na uzyskanie prawdy, chociaż wtedy dla mnie to był zły sen, bo miałam
nadzieję, że jednak to oni sobie ze mnie jaja zrobili..
No.. Prawda okazała się dla mnie złym snem, która pokazała ich prawdziwą twarz jak również twarz całej ich rodziny.
No.. Prawda okazała się dla mnie złym snem, która pokazała ich prawdziwą twarz jak również twarz całej ich rodziny.
Nie uzyskałam wtedy wszystkich informacji, które byłyby mi niezbędne, ale obiecałam sobie, że po jakimś dłuższym czasie wrócę tam i dowiem się więcej.. No i wróciłam
po roku czasu.. Rozmawiałam z tą samą panią z którą rozmawiałam za pierwszym razem, ale już w obecności psychologa.. Czy było mi to potrzebne? Tak, bo dzięki
temu wiem, że gdzieś tam jest moje rodzeństwo i moja upragniona siostra, którą bardzo chciałam mieć jak byłam małą dziewczynką.. Psycholożka tak naprawdę była
tam zupełnie zbędna, bo byłam na tyle świadoma tej całej sytuacji, że nawet nie sądziłam, że tak dobrze mi to pójdzie.. Ta adopcja miała swoje dobre i złe strony..
Dobre, że trafiłam od razu do rodziny, która chciała mieć dziecko, że zdecydowała się mnie wychować i dała mi gwarancję, że nie pamiętałam jak to jest być w takim
Domu Dziecka.. Być może tak miało być i być może rodzina w której się wychowywałam miała mi pokazać moją ,,przyszłą" bitwę z nimi, oraz z samym diabłem który
siedzi w kobiecie, która przez wiele lat była moją matką.. Złe strony tej adopcji są takie, że mi o tym nie powiedzieli.. Nie powiedzieli mi to rodzice tylko zupełnie obca
osoba.. Rozumiem to jest ryzyko, ale przez takie ryzyka może dojść do wielu nieprzyjemnych momentów, którzy tacy rodzice z pewnością chcieliby uniknąć..
Nasuwa się pytanie ,,Jak jej/jemu to powiedzieć?" No nie ma bata znienawidzi nas i ją/jego stracimy.." Nie dojdzie do straty takiego dziecka jak szczerze w cztery
oczy dojdzie do rozmowy.. Adopcja nie jest zła i ja naprawdę szczerze podziwiam i oddaję hołd właśnie takim osobom, które decydują się adoptować dziecko, dać
takiemu dziecku miłość i poczucie bezpieczeństwa bo niewątpliwie jest to, a raczej powinna być to odpowiedzialna decyzja, która musi trwać aż do ostatniego tchu
i ostatniej łzy..
Historia, którą chcę tutaj poruszyć nazywa się ,,Biologiczne rodzeństwo".. Na początku jak dowiedziałam się, że oprócz mnie jest jeszcze jedna siostra i brat poczułam
zaskoczenie i dziwną odwagę odnalezienia ich.. I nie powiem długo mnie to nakręcało by odnaleźć swoje korzenie też z myślą o swoim synu, który dorasta i z biegiem
czasu będą pojawiać się pytania.. Na szczęście mam bardzo wyrozumiałe dziecko, które mimo swojego bardzo młodego wieku nie musi zadawać mi pytań, które w
rzeczywistości są dla mnie trudne.. Przypadek nastąpił w pracy Przemka jakiś dłuższy czas temu.. Ja nie potwierdziłam jak i również nie zaprzeczyłam
pogłoskom, które do mnie dotarły, że z moim mężem pracuje mój ,,prawdopodobnie" biologiczny brat.. Dwa razy zdarzyła się możliwość kontaktu wzrokowego no i
podobieństwo można powiedzieć jest dosyć widoczne, ale dla mnie to jest przede wszystkim zupełnie obcy facet, który ni z gruchy ni z pietruchy próbuje zakłócić mój
spokój i stabilizację.. Pytanie, które mogłoby paść to ,,Dominika a skąd możesz być pewna czy to jest twój brat?.." Powiem nie jestem na 100% pewna, ale jak zdążył
wszystkim rozpowiedzieć, że ,,Dominika jest moją siostrą" no to sprawa jest dosyć poważna.. Na początku dochodziły do mnie niejasne sygnały i zbywałam to mimo
uszu uśmiechając się .. Na początku nigdy nie biorę czegoś na poważnie, bo to mogłoby skończyć się nieprzyjemną konfrontacją obu stron.. Zawsze szukam dowodów
prawdy, bądź plotek. Nigdy nie biorę na ścianę dowodów bez uzasadnienia, ale jeśli coś dotyczy mojej osoby, bądź mojej rodziny zawsze staję na wysokości zadania..
Nie odwracam się, nie panikuję tylko cierpliwie czekam, obserwuję i czekam na rozwój wydarzeń.. Te wydarzenia pokazały mi, że mimo że w głębi duszy pragnę
odnaleźć swoje biologiczne rodzeństwo i z nimi porozmawiać.. Ba może i nawet przytulić i się rozpłakać ze szczęścia to wiem, że takie spotkania są bardzo trudne i
dla mnie dziwnym trafem nierealne.. Może to głupie myślenie z mojej strony, że odrzucam myśl o spotkaniu swojego rodzeństwa, którego tak na prawdę nigdy nie
miałam, ale wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny.. Dla mnie te spotkanie wiązałoby się z wielką huśtawką emocjonalną.. Nie wiem jakbym się zachowała, jak bym
zaczynała taką rozmowę.. No bo na pewno nie padłoby pytanie typu ,,Co u was słychać ?, bądź ,,Jak wam życie mija..?" Ciężko powiedzieć i ciężko to pojąć..
Myślałam, że to normalne, że człowiek dowiadując się o rodzeństwie biologicznym, którego nigdy nie widział i nigdy nie miał styczności poznać nagle dowiaduje się,
że istnieją, żyją i w dodatku ,,prawdopodobnie" nie dość że mieszkają w tym samym mieście to na domiar wszystkiego pracują w jednej pracy.. No takiego scenariusza
to nie wyśniłabym nigdzie.. Niektórzy myślą, że jestem taka niewinna i czysta w słowie, myśleniu. .ba.. ogólnie aniołek.. U mnie zasada jest jedna.. ,,Ruszasz mnie -
ja ruszam ciebie, twoją rodzinę, każdego kto śmiało i z premedytacją moje życie chce uprzykszyć i zburzyć ,,plotkami".." U mnie nie ma sytuacji kolorowej jest albo
czarne, albo białe.. Nigdy pośrodku..
Jak mój ,,brat" faktycznie mieszka w Jeleniej Górze i pracuje tam gdzie mój mąż to niech sobie mieszka i pracuje, ale niech nie opowiada każdemu, że ,,Dominika to
moja siostra" bo nie ma tej pewności - ja też dla jasności nie mam, że facet, którego dwa razy widziałam jest moim bratem.. No nie mam.. Tutaj już muszą być badania
DNA, które potwierdzałyby pokrewieństwo danych osób, bo ludzie w dzisiejszych czasach są bardzo podobni do siebie i czasami można się bardzo pomylić.. Nie chcę
się w to bawić, bo aktualnie mam inne ważniejsze wydatki niż zaspokojenie mojej ciekawości dotyczącą mojego biologicznego rodzeństwa.. Tak jak
napisałam nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam prawdopodobieństwa, że moglibyśmy być rodzeństwem, ale pytanie moje brzmi.. ,,Co by to zmieniło?" ,,Uspokoi to
twoją ciekawość?", ,,Będziesz czuł się spełniony i szczęśliwy? Czy zwiejesz gdzie pieprz rośnie nie patrząc na odnalezioną po latach siostrę?.. Bo będziesz np.
zawiedziony, że jednak niepotrzebnie to roztrząsałeś mówiąc wszystkim dookoła o swoich podejrzeniach.. Tak to nie działa..
Jeśli masz coś do mnie, a wiem, że coś cię blokuje by mnie zaczepić i porozmawiać to po prostu to zrób.. Wiem, że to nie jest proste, ale jak jesteś odważny i śmiały w
atakowaniu mojego Przemka i zarzucaniu mu dużo nieprawdziwych insynuacji na temat jego pracy po czym ni z gruszki ni z pietruszki stajesz się milutki jak cukiereczek
to coś tu jest nie tak.. Może taki śmiały będziesz i do mnie.. ;) W każdym razie serdecznie zapraszam do otwartego zaczepienia mojej osoby nawet w obecności osób
trzecich, które z pewnością dodadzą tobie odwagi i sprawią, że będziesz czuł się pewniej.. Jak będziesz czuł się niepewnie to w najgorszym wypadku uciekniesz do
swojego Gdańska i tam w spokoju i ciszy w otoczeniu ,,pieniędzy, oraz rodziny" przeczekasz trudniejsze chwile.. Tam mnie nie złapiesz - złapiesz mnie w Jeleniej Górze,
oraz na przeróżnych wyjazdach z mężem i dzieckiem.. Także szerokiej drogi ,,BRACISZKU" ..
Komentarze
Prześlij komentarz