Rodzina adopcyjna po rozprawie o przysposobienie staje się tak na prawdę rodziną biologiczną..
Wtedy ustają wszystkie więzi z pierworodną rodziną biologiczną - dla starszych dzieci jest to stres,
bo wkraczają w zupełnie nowy etap w życiu.. Za nim do tego dojdzie potencjalna rodzina adopcyjna
musi poznać dane dziecko, które przeważnie jest u Zawodowej Rodziny Zastępczej - w której jest
dwoje, troje, lub więcej dzieci.. Rodzina zastępcza od pierwszej chwili poznania kandydatów bacznie,
ale to na prawdę bacznie obserwuje każdy ruch, każdy gest.. Mieliśmy również możliwość spotkania i
zapoznania się z pewną rodziną adopcyjną, która sama adoptowała dziecko.. Dla nich był to stres, oraz
w większej mierze radość, że poznają swoje dziecko.. Na samym początku odbyło się dla nich
spotkanie z pracownikiem ośrodka, zobaczeniem zdjęć dziecka, zapoznanie się z przebiegiem ciąży
matki biologicznej, omówieniem wyników badań.. Wiadoma sprawa ośrodek nie będzie miał informacji
jak matka prowadziła ciążę, ale w tej końcowej fazie jest to opisane po krótce, czy w ciąży był
spożywany alkohol, czy paliła papierosy.. W większej części przypadków kobiety już po urodzeniu
dziecka opuszczają je w szpitalu informując i pisząc stosowne oświadczenia, że chcą je oddać do
adopcji, ale w niektórych przypadkach kobiety niekoniecznie są zmuszane do porzucenia dziecka bo
np nie mają wystarczających środków do utrzymania.. Bywa też tak, że matki tak robią, bo dosłownie
nie chcą danego dziecka i mogą wymyślać historię jak jest im ciężko i źle, że mają złe warunki
mieszkaniowe i nie dadzą rady utrzymać dziecka przy sobie.. Mogą opowiadać dwoiste kłamstwa,
żeby pozbyć się ,,problemu''.. Oczywiście nie każdy przypadek taki jest, bo niektóre matki rzeczywiście
nie mają pieniędzy i żyją w skrajnej biedzie i ubóstwie, więc z ciężkim bólem serca muszą oddać
dziecko do innych ludzi co nie jest dla nich łatwe.. Rodzina, która miała adoptować dzieciątko na tym
pierwszym oficjalnym spotkaniu musiała się pokazać z pracownikiem adopcyjnym.. Pracownik niby
jest i wspiera jak twierdzi, ale w rzeczywistości obserwuje reakcje dziecka na rodziców adopcyjnych i
rodziców na dziecko.. Jak podchodzą do dziecka czy jest radosne, uśmiechnięte.. Na szkoleniu i tutaj
ostro podkreślę powinno być spotkanie z RODZINĄ ZASTĘPCZĄ, gdyż tylko oni są w stanie realnie
opowiedzieć jak wyglądają takie spotkania, jak należy podchodzić do dzieci.. Wiadomo jest to stres, ale
w wielu sprawach ośrodek zataja na prawdę bardzo szczegółowe informacje, które mogą wiele
zdziałać, wiele wyjaśnić i przede wszystkim utwierdzić w decyzji o adopcji.. Rodzina zastępcza również
dla dobra dziecka, albo dla własnego interesu zataja pewne informacje.. Oczywiście nie każda rodzina
jest kłamliwa i podstępna, ale to opiszę w innym poście.. Wracając do adaptacji dziecka z nową
rodziną, otóż po złożeniu stosownych papierów do Sądu ( może to być Sąd w miejscu zamieszkania
rodziny adopcyjnej, ale przeważnie jest to Sąd w miejscu przebywania Rodzin Zastępczych ) jest
oczekiwanie na rozprawę ( czas oczekiwania może być różny w zależności od Sądu i od czasu
rozpatrzenia dokumentów ) do tego czasu rodzina jeździ do dziecka i adaptuje się z nim.. Na początku
może to nie jest męczące, ale jak sprawa się przeciąga to robi się dosyć nerwowo.. Rodzina musi
pokazać i udowodnić rodzinie zastępczej jak i ośrodkowi, że dane dziecko jest dla nich ważne i że
jest w stanie poświęcić dla niego wszystko - nawet jak ma się dziecko biologiczne trzeba je ,, na
chwilę" odsunąć na bok - czyli dosłownie wszystko.. Nie jest to normalne, gdyż rodzina, która jeździła
do dziecka była w stanie widywać je tylko w weekend, gdyż pracowała i nie była w stanie rzucić pracy
no bo z czego by utrzymali to dzieciątko i samych siebie.. Ogólnie przyszedł taki dzień, że musieli
wcześnie pojechać, gdyż chcieli aby ich biologiczne dziecko, które mają zobaczyło się ze swoimi
dziadkami, które mieszka w innym mieście.. Rodzinie zastępczej się to ogólnie nie spodobało, gdyż
jak oni przyjeżdżali do dziecka dla nich było jasne i klarowne, że przez ten czas to oni zajmują się
dzieciątkiem.. Opiekun prawny zadzwonił do ośrodka, że ma wątpliwości co do rodziny, że nie jest
pewien czy chcą dziecko.. Doszło do tego, że ośrodek musiał interweniować właśnie u tej rodziny
adopcyjnej dzwoniąc i narzucając, że mają rzucić wszystko i jeździć do dziecka i ich to nie interesuje,
bo muszą udowodnić swoją odpowiedzialność względem tego dziecka.. Ośrodek zamiast pomagać to
robił dwoiste problemy rodzinie.. Inaczej musieli postępować, bo byli do tego zmuszeni, ale ogólnie to
co przeżyli przez ośrodek i przez rodzinę zastępczą to to był horror..
Jak już dochodzi do tej styczności dziecka w nowym miejscu z rodziną, która je adoptuje wszystko się
zmienia o 180 stopni i to nieważne jak jest dziecko biologiczne.. Wszystko na początku kręci się
wokół tego dzieciątka.. Może pojawiać się bezradność i rezygnacja, ale zawsze za ciemną chmurą
wyłania się słońce tylko trzeba być cierpliwym.. I co najważniejsze mimo, że to się może nie podobać
to ,,należy" się odzywać do rodziny zastępczej i informować ją co się dzieje z dzieckiem, bo wtedy
Rodzina zastępcza może odrzucić kandydaturę rodziny na prawnych opiekunów dziecka.. I wtedy
ośrodek nie jest w stanie pomóc rodzinie w walce - jest wtedy za stroną rodziny zastępczej.. Sąd też
się do tego może przychylić.. Jest to okrutne, ale prawdziwe.. O tym na szkoleniu nie było mowy -
dowiedzieliśmy się o tym poza szkoleniem..
To ,,należy" trzeba troszeczkę traktować tak z przymrużeniem oka, ponieważ rodzina zastępcza może,
ale (nie musi) czepiać się dosłownie o każdy element układanki.. Dziecko musi się oswoić z nowymi
członkami rodziny, musi poznać kąty, nauczyć się rytmu dnia - trzeba dać dziecku czas.. Jest to ciężkie,
bo nie każdy ma w sobie tyle wyrozumiałości jakiej potrzebuje dziecko i często pojawia się niechęć -
nawet przy końcowej fazie adopcji pojawia się niechęć i dochodzi do odrzucenia dziecka.. Czy ja
zniechęcam? Nie ja piszę realne etapy procesu adopcyjnego.. To nie są zdania wyssane z palca..
To jest rzeczywistość, która w dużej mierze wiąże się z decyzją na całe życie.. Nie każdy proces
adopcji jest ciężki - tutaj trzeba się przygotować na ,,wyciąganie brudów" ze swojego życia i z życia
rodziny.. Oczywiście nie każdy ośrodek będzie rygorystyczny w stosunku do kandydatów tak jak było to
w naszym przypadku.. Są pracownicy, którzy z sercem podchodzą do rodzin dając im wsparcie i
zrozumienie, ale też należy nastawić się na tzw ,,uszczypliwości", które mogą, ale niekoniecznie muszą
się zdarzyć.. Na początku może pojawiać się tęsknota za rodziną zastępczą, ale to tylko od rodziny
adopcyjnej będzie zależeć jak długo ta ,,tęsknota" będzie się utrzymywać.. Bywa też i tak, że dziecko
od razu, od pierwszej chwili poczuje głęboką więź z nową rodziną i wtedy ta tęsknota za rodziną
zastępczą bezpowrotnie znika.. O perypetiach rodzin zastępczych opiszę w kolejnym poście..
Komentarze
Prześlij komentarz