Przejdź do głównej zawartości

JAK RADZIĆ SOBIE ZE STRATĄ?

Na samym początku napiszę tutaj o ,,sznureczkach".. Kolejna część na tym szkoleniu było

pokazanie wrażliwości z przeżytej rozłąki, straty rodziny.. Każda para otrzymała jeden sznureczek z rolą

( mama, tata, brat, siostra,  babcia, dziadek itd..) I główna osoba, która miała mówić o swoich 

odczuciach jak jest w rodzinie biologicznej, jak traci się tą rodzinę i trafia do nowej rodziny.. Przy czym 

znowu traci się tą rodzinę i trafia do kolejnej.. Był pokazany spokój, radość, po czym zastąpił to smutek,

rozpacz, zamknięcie się w sobie.. Gdy w finale przyszło zrezygnowanie i totalna nienawiść.. Osoba, 

która miała pokazać te emocje chyba aż nadto wzięła sobie ten ,,ekseryment" do serduszka.. Napiszę 

teraz jak ja to wszystko tam odczułam patrząc na to ,,przedstawienie".. Dostałam rolę babci głównej 

bohaterki.. Główną bohaterką była nie kto inna tylko ,,pani Gucci'' czyli Aleksandra. No dobra wybrano 

ją - mieli takie prawo, podjęli taką decyzję, która zresztą była na pokaz tak jak główna bohaterka.. 

Każda para oprócz mnie i mojego męża nie potrafiła spokojnie podejść do tego eksperymentu.. My 

oczywiście wiedzieliśmy z czym to się je i jak trzeba do tego podejść.. Ja już temat straty pisałam 

wielokrotnie, że to jest ból, rozpacz, rozgoryczenie, smutek, no nie zna się odpowiedzi dlaczego 

rodzina odsuwa się tak nagle, bo nawet panie szkolące tak szczerze powiedziawszy nie były w stanie 

wyrazić odpowiednio emocji do danej sytuacji, którą trzeba było pokazać.. One mimo, że pracują, w 

tym przebywają z dziećmi po stracie rodzin.. Nie raz jest to strata któraś z kolei.. Jest oczywiście 

smutek, bo takie dzieci zasługują na dom wypełniony miłością, ale niekiedy takie osoby ( 

pedagogowie, psychologowie ) nie są w stanie dać dziecku po stracie zrozumienia mimo, że 

przebywają blisko.. Ja oczywiście rozumiem, że to jest ich praca i człowiek jest tylko człowiekiem, ale 

nikt i to dosłowie żaden dobry terapeuta, wykwalifikowany pedagog, dobrze rozumiejący psycholog, w 

tym osoby, które mają wychowanków właśnie w takich placówkach nie są w stanie i nie będą w stanie 

zrozumieć takiego dziecka w 100 procentach, nie będą w stanie mu w pełni pomóc.. Jest to przykre to 

co teraz piszę, ale nikt kto takiej straty nie przeżył nie jest w stanie sobie wyobrazić co dane dziecko 

czuje, a czuje bardzo dużo.. Nie jest w stanie sobie wyobrazić, że przechodząc z ,,rodziny do rodziny" 

nie czuje żadnego bezpieczeństwa, ono czuje kolejne odrzucenie.. Czy takie dziecko ma nadzieję? Ta 

nadzieja może powoli zanikać.. Gdybym miała teraz na chłodno ocenić ten eksperyment, który był 

przeprowadzany stwierdzam tylko jedno, że takie coś to powinno być przeprowadzane czysto 

indywidualnie, a nie jakieś kółko i tysiąc sznureczków.. Panie szkolące powinne same się obtoczyć w 

tych sznurkach i wyrazić swoje emocje i swoje zdanie, a nie przyglądać się każdemu z osobna kto jak 

się popatrzy, kto jaką emocję pokaże, kto kogo będzie przekrzykiwać, bo te 3 panie to co miały w 

oczach? Czystą obojętność.. Nawet sama pani psycholog oprócz bardzo intensywnego rozglądania się 

po parach nie wykazywała żadnego zainteresowania ich emocjami.. Tam liczyło się tylko kto jak się 

wypowiada, kto jak bardzo pokaże, że mu zależy, kto wykaże się dużą inwencją, aby przyćmić ,,tych 

słabszych" .. To się tam najbardziej liczyło.. I liczy w dalszym ciągu..

Wracając do straty to powrócę do mojej straty.. Czy się z tym uporałam? Tak na prawdę to nadal we 

mnie siedzi.. Siedzi, bo mimo, że ciągle mam pytania na które nie poznam odpowiedzi to nadal jest to 

ból z którym nauczyłam się żyć.. Czy wogóle da się żyć ze stratą osób najbliższych? Jak nie ma innego 

wyjścia to trzeba nauczyć się z tym żyć.. Jest to ciężkie, bo to trwa bardzo bardzo długo, ale 

najważniejsze to jest to uświadomienie, że się wygrywa tą walkę, bo to tak na prawdę walka była dla 

mnie.. Walczyłam na początku o spokój, później o wolność, a kiedy wywalczyłam te dwa punkty

zaczynałam walczyć o siebie samą.. Musiałam siebie samą zaakceptować i zaakceptować swoją 

stratę.. Stratę rodziców, stratę rodziny, stratę brata, stratę domu rodzinnego przepłaciłam życiem, 

zdrowiem.. Wyszłam z tego zwycięsko i jestem teraz bardzo szczęśliwa czego każdej osobie, dziecku

porzuconemu życzę, aby się przede wszystkim nie poddawało, żeby walczyło, bo to co piękne nadejdzie

i to ze zdwojoną siłą.. Tutaj pojęcie straty jest głębokie i szerokie i każdy inaczej to może

interpretować, inaczej może sobie tą stratę tłumaczyć, ale najważniejsze to zdać sobie sprawę, że 

nigdy nie należy się poddawać.. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DRZEWO I BAJKA..

W tym temacie będę opisywać dwa indywidualne spotkania z pracownikami Ośrodka. Pierwsze takie spotkanie miało na celu omówienie drzewa genealogicznego rodziny.. To co to jest drzewo  genealogiczne to wyjaśniać nie będę, ale będę pisać co pary w tym drzewie musiały uiszczać..  Na początku panie szkolące bardzo wyraźnie i głośno podkreślały, że rodzina biologiczna dziecka musi znaleźć się tam, bo to ,,część historii tego dziecka" .. Narzucały swoje racje - sprzeciwu słuchać  nie chciały.. Oczywiście była anegdota że ,,dziecko będzie miało swoją nową historię", ale nie powinno się zapominać o tych korzeniach z dawnego życia.. Było to dla mnie absurdalne i wręcz niedorzeczne, no ale taki był program tego całego szkolenia.. My z racji tego, że podjęliśmy się tego szkolenia w jednym konkretnym celu : dowiedzenia się jak to było po krótce z moją adopcją  musieliśmy grać w tym teatrzyku i opowiadać historie wyssane z palca.. Również musieliśmy  powymyślać jaką my to mam...

,,RÓZIA CICHO''.. CAŁA PRAWDA O RODZINIE ZASTĘPCZEJ..

Któż to ten rodzic zastępczy? Nasuwa się pytanie, gdyż to też jest temat tabu, który pomija bardzo wiele szczegółowych informacji Ośrodek.. Tutaj zamierzam opowiedzieć, wyjaśnić kim jest taka rodzina, czym się zajmuje, jak przebiega proces wychowania dziecka właśnie w takiej rodzinie, jak dziecko odnajduje się w rodzinie zastępczej, oraz co się z dzieckiem dzieje jak trafi do rodziny  adopcyjnej.. Rodzic zastępczy jest to opiekun, który przyjmuje dzieci/dziecko w nagłych sytuacjach do czasu unormowania się sytuacji prawnej dziecka.. Pełni również funkcję opiekuńczą nad dziećmi,  które nie mogą być wychowywane przez rodziców biologicznych.. Kiedy dochodzi do styczności, czyli przekazaniu dziecka rodzinie adopcyjnej, wówczas rodzinie ( czyli rodzinie faktycznej ) przysługują  wszystkie świadczenia rodzinne ( 800+, becikowe, rodzinne.. ) o tym ośrodek mówi, ale już po  faktycznej rozprawie.. Tymczasem prawda jest inna - rodzina może się starać o te świadczenia już podcz...

ZESPÓŁ FAS, FASD, CHOROBA SIEROCA, PRZEMOC..

Tutaj troszeczkę przeniosę się w tą ciemniejszą stronę adopcji, czyli mowa będzie o czynnikach   hamujących, lub zaburzających prawidłowy rozwój dziecka.. No jest to dosyć trudny temat, bo każdy  rodzic chciałby mieć zdrowe dziecko, niekiedy zdarzają się przypadki, kiedy ,,taki rodzic" ma  głęboko w czterech literach czy dzieciątko urodzi się zdrowe czy też chore.. Każde dziecko czy te  zdrowe jak i również te chore chce doświadczyć tej miłości mamy i taty, ale nie każdemu dziecku jest to pisane.. Przykre, ale prawdziwe ;( Kobieta będąc w ciąży nie jest w stanie odrzucić alkoholu, narkotyków, bądź papierosów, wtedy dochodzi do przeróżnych zmian w jej organiźmie.. Nigdy, ale  to naprawdę nigdy nie zrozumiem takich kobiet, które mając gdzieś to ,,nowe życie" robią wszystko, żeby dziecko urodziło się np z chorobą alkoholową.. Pierwszym takim dosyć częstym zjawiskiem choroby płodu jest zespół FAS ( Alkoholowy zespół  płodowy ) Na szkoleniu była oczywiście ...