To już było nasze ostatnie spotkanie szkoleniowe i ostatni dzień ,,udręki'' ;) Było to ogólne
podsumowanie wszystkich spotkań.. Było to spotkanie zorganizowane z Radcą Prawnym
współpracującym z Ośrodkiem Adopcyjnym, który bardzo precyzyjnie, z należytą dokładnością
opowiadał o prawach rodzin adopcyjnych, na co muszą się przygotować.. Ja z racji swojej sytuacji
rodzinnej zadawałam troszeczkę nad wyraz sprecyzowane pytania, które dały mi jasność sytuacji i
zdrowy punkt myślenia.. Oczywiście mamy tą wiedzę jeżeli chodzi na co mielibyśmy się przygotować
gdybyśmy adoptowali kiedyś dziecko, ale to szkolenie dało mi realny wyraz jak ludzie postrzegają
adopcję, że nie zawsze może pojawiać się tam prawda ( również w grupie ).. Było to również
spotkanie z panią dyrektor, która uiściła nas swoją obecnością gratulując za wytrwałość i
cierpliwość.. Swoją drogą takie szkolenia powinny być kontrolowane i powinni być sprawdzani
pracownicy, którzy prowadzą takie szkolenia, bo zdecydowanie jak placówka jest oddalona od
głównego ośrodka kilkadziesiąt kilometrów no to jak taki dyrektor może kontrolować takie spotkania
z grupą.. No jest to nierealne.. Usłyszy to co opowiedzą osoby które szkolą grupy.. Na pewno
gdybyśmy się zdecydowali na adopcję już taką pewną to na pewno nie byłby to Ośrodek Adopcyjny
w Jeleniej Górze, który pokazał nam jak pracownik, który jest za razem pedagogiem, psychologiem
może realnie upokarzać, upodlać ludzi z tak zwanej ,,niższej sfery".. I co dla nas było niepojęte, że na
takich szkoleniach nie ma spotkań z rodzinami zastępczymi co jest tak na prawdę kluczowym
punktem całego tego procesu.. Rodziny Adopcyjne, które przychodzą i opowiadają o tym wielkim
szczęściu z posiadania dziecka co jest to niebagatelnie prawdziwe i realne jest widziane w nich
szczęście, radość.. Natomiast jakby spojrzeć na to z innej strony to Ośrodki Adopcyjne raczej wolą
utajać niektóre szczegóły, które niewątpliwie są istotne i ważne i tym ważnym punktem byłaby
wizyta samej rodziny zastępczej, której niewątpliwie na takich szkoleniach brakuje, bo realnie by
pokazało z czym tak na prawdę taka rodzina musi się zmagać, z jakimi rodzinami mieli do czynienia
podczas odwiedzin, czy były to spotkania trudne.. Wiele czynników jest i będzie utajanych, ale może
gdyby były właśnie takie spotkania osoby przechodzące takie szkolenia byłyby bardziej świadome
tej decyzji, a nie ulegały presji szczęścu, który może okazać się dla nich błędem.. Ja opisując to
wszystko kierowałam się przede wszystkim własnym doświadczeniem z życiem w rodzinie
przysposobionej nierozerwalnie i napiszę to szczerze, że nie sztuką jest adoptować dziecko, nie sztuką
jest wpoić takiemu dziecku wiarę w drugiego człowieka, oraz że nie każda osoba, którą spotka na
swojej drodze okaże się tą złą, ale sztuką jest wytrwać w tym postanowieniu do końca życia, sztuką
jest mieć 100-procetową pewność, że to była ta decyzja właściwa, sztuką jest również pokazać
takiej istocie realny świat, gdzie są dobrzy i źli ludzie.. Opisałam to troszeczkę brutalnie, bo nie jest
to dla mnie żadna tajemnica, że ta cała procedura nie była dla mnie łatwa.. Pozory mogą mylić i
tutaj nam się to udało, że mimo naszej sytuacji wytrwaliśmy, a dokładnie to ja wytrwałam ten proces,
gdzie w późniejszym czasie mogłam usiąść i go tutaj przedstawić realnie i prawdziwie.. Także jak ktoś
by pomyślał, że to jest takie proste, no bo co to jest ,,pójść, posłuchać i adoptować.." No tutaj trzeba
bardzo dużo udowadniać, pokazać na prawdę wielu osobom swoje życie nie raz życie swojej rodziny i
to pokazuje, że nie każdy jest w stanie wytrwać w tych postanowieniach, nie każdy jest w stanie
nawet sobie udowodnić, że to przetrzyma mimo silnej presji, ale jest to wykonalne tylko trzeba bardzo
tego chcieć i nie odpuszczać, bo nie ma nic gorszego niż podjęcie decyzji i jej żałować..
KONIEC..
Komentarze
Prześlij komentarz